Bogdan Wróblewski, Wojciech Czuchnowski: Pan, przeciwnik powstania Centralnego Biura Antykorupcyjnego, został właśnie jego szefem. Paweł Wojtunik, były szef CBŚ, p.o. szefa CBA: Uważałem, że cała para, jeśli chodzi o wzmocnienie ścigania korupcji, powinna pójść w policję. I jeszcze się nie odkochałem w CBŚ, ale dziś staram się zakochać w CBA. Jeszcze nie dotarło do mnie, że nie jestem policjantem. Ale jeśli już tutaj się znalazłem, to przyświeca mi tylko interes tej firmy.
A może trzeba zlikwidować CBA? - Wierzę, że przy odrobinie czasu i zaufania uda mi się udowodnić, że to potrzebna służba państwowa. Chciałbym, żeby to wszystko, co się tu odbywa, przebiegało spokojnie, żeby nie zaszkodzić Biuru i sprawom. Problem tej firmy polega na tym, że jest wyizolowana ze współpracy z innymi służbami, a młoda kadra zajęła się dużymi sprawami, nie mając doświadczenia. Dbałość o standardy prawne to rzecz najważniejsza, bo pokusa wykorzystania tej służby jest bardzo duża. Potrafię się jej oprzeć. Są ludzie, którzy mi mówią, że jako szef CBA mam olbrzymią władzę. Ale ja mam na czole wytapetowane, że jestem p.o. szefa, nie mam gwarancji, że nim będę.
Ważniejszy niż brak kompetencji jest zarzut upolitycznienia CBA, zamiany Biura w służbę jednej partii. Będą zmiany kadrowe czy daje pan szansę także tym, którzy przyszli z nadania politycznego? - Ludzie muszą mieć szansę popracować. Nie mówię, że wszyscy. To kwestia stopnia zaangażowania i utraty niezależności. Jeżeli komuś przeszkadzają poglądy polityczne, religijne czy inne poglądy na życie w byciu dobrym urzędnikiem, to z pracą w Biurze powinien się rozstać. CBA nie może być postrzegane jakkolwiek politycznie, ale jako policyjna służba antykorupcyjna. Nieporozumienie wzięło się stąd, że ta służba sama siebie postrzegała jako służbę specjalną do specjalnych spraw, specjalnych poruczeń. Chciałbym, żeby ci ludzie działali bez sympatii i ścigali tylko tych, którzy popełniają przestępstwa korupcyjne.
Jutro całość rozmowy: minister mówi o wahaniach przed objęciem stanowiska, o tym, czy znając materiały ze sprawy hazardowej, zawiadomiłby premiera, i zapowiada, co zmieni się w Biurze.