http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Betonowy Dunajec

Bartłomiej Kuraś, Kraków
2009-10-16, ostatnia aktualizacja 2009-10-15 19:57

Dunajec to rzeka o dobrych parametrach dla elektrowni, charakteryzująca się dużym spadkiem. Dlatego inwestorzy, wykorzystując luki w przepisach, zalali urzędy podaniami o zezwolenia na budowę małych elektrowni wodnych
Dunajec to rzeka o dobrych parametrach dla elektrowni, charakteryzująca się dużym spadkiem. Dlatego inwestorzy, wykorzystując luki w przepisach, zalali urzędy podaniami o zezwolenia na budowę małych elektrowni wodnych
Fot. Adam Golec / AG

Na rzece może powstać nawet kilkadziesiąt elektrowni wodnych. Ekolodzy: - Korzyści z pozyskiwania czystej energii będą niewspółmierne do strat w przyrodzie

 0,09MB
0,09MB
Najwięcej elektrowni na Dunajcu - 22 - prywatni inwestorzy planują zbudować pomiędzy zbiornikiem w Czchowie i ujściem do Wisły na północ od Tarnowa. Kolejne 11 miałoby powstać na górskim odcinku rzeki pomiędzy Nowym Targiem a Nowym Sączem.

Wystarczy, że po pozytywnym zaopiniowaniu norm technicznych elektrowni przez Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej pozwolenie na budowę wyda miejscowy samorząd. Na budowę zapory wraz z niewielką elektrownią na Dunajcu zgodziły się już władze Łącka.

- Przy okazji tamy zbudujemy też most przez Dunajec. Spiętrzenie wody spowoduje powstanie niewielkiego zalewu o powierzchni około dwóch hektarów - informuje wójt Franciszek Młynarczyk.

Podobne plany jak Łącko mają inne miejscowości regionu, m.in. Tylmanowa w gminie Ochotnica Dolna, Krościenko, Dębno, Nowy Targ. Także na dwóch dopływach Dunajca - Białym i Czarnym Dunajcu - ma powstać kolejne dziesięć elektrowni.

Czysta energia, czysty zysk

Skąd tak duże zainteresowanie elektrowniami wodnymi? Polska, wstępując do Unii Europejskiej, zobowiązała się, że część energii będzie produkowała z odnawialnych źródeł. Dlatego w 2005 r. zostało przyjęte rozporządzenie ministra gospodarki o obowiązku kupowania przez państwo tak wytworzonej energii. Wtedy też weszło w Polsce nowe prawo energetyczne, które zwolniło z opłat "przedsiębiorstwa energetyczne wytwarzające energię elektryczną w odnawialnych źródłach energii o mocy nie przekraczającej 5 MW". A małe elektrownie właśnie taką mają maksymalną moc. W dodatku inwestorzy mogą ubiegać się o dotację unijną i uzyskać pożyczki na preferencyjnych warunkach.

- To wszystko powoduje, że zbudowanie małej elektrowni wodnej jest atrakcyjne - wyjaśnia Joanna Marzec, rzeczniczka Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej.

Budujcie, ale z umiarem

- Dla rzeki powstanie tylu elektrowni wodnych byłoby tragedią. Korytarz ekologiczny, jakim jest Dunajec, zostałby przerwany aż w 33 miejscach betonowymi progami. To w praktyce oznacza zagładę dla większości ryb - mówi doc. dr hab. Grażyna Mazurkiewicz-Boroń z Instytutu Ochrony Przyrody PAN, członkini Polskiego Towarzystwa Hydrobiologicznego.

Powstał już Klub Przyjaciół Dunajca, który w specjalnym apelu pisze m.in.: "Stanowczo protestujemy przeciwko nieodwracalnemu zniszczeniu najpiękniejszej górskiej rzeki naszego kraju!". Klub w internecie (www.przyjacieledunajca.pl) prowadzi akcję protestacyjną, nawołuje też do organizacji pikiet w obronie Dunajca.

- Nastąpią nieodwracalne zmiany w wędrówkach tarłowych ryb, dno rzeki zostanie zamulone i będą się w niej gromadzić nieczystości - mówi Jacek Płachecki z Klubu. - Korzyści płynące z pozyskiwania energii będą niewspółmierne do strat, jakie poniesie przyroda i korzystający z niej ludzie.

Pomysł nie podoba się także kajakarzom, którzy nie będą mogli już spływać rzeką.

Zainteresowanie jest, planów nie ma

- Zainteresowanie budową elektrowni wodnych przerosło nasze najśmielsze oczekiwania - przyznaje Jerzy Grela, dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie. - A Dunajec to rzeka o dobrych parametrach dla elektrowni, charakteryzująca się dużym spadkiem.

RZGW w Krakowie zaczął już rozpatrywać wnioski o budowę kolejnych elektrowni.

- Jeśli dany wniosek spełnia wszystkie normy techniczne, to właściwie nie mamy możliwości odmówienia jego pozytywnego zaopiniowania - mówi dyr. Grela. - Zastanawiamy się, co z tym zrobić, bo w niektórych miejscach inwestorzy chcą stawiać elektrownię przy elektrowni.

- Budowa tylu elektrowni wodnych na Dunajcu to, łagodnie mówiąc, przesada. Te plany powinny zostać zweryfikowane - mówi Bogdan Połomski, naczelnik wydziału ocen oddziaływania na środowisko Regionalnej Dyrekcji Ochrony na Środowisko w Krakowie. - Pomogłoby w tym wpisanie rzeki na obszar chroniony Natura 2000. Taki wniosek, dotyczący dolnego biegu Dunajca, został już złożony odnośnie populacji ryb. Jego losy powinny się rozstrzygnąć do końca roku. Miał być nawet rozpatrywany na jednym z ostatnich posiedzeń rządu. Jednak rząd zmienił plany, pewnie dlatego, że musiał zająć się wyborem nowych ministrów.

Nawet inwestorzy widzą zagrożenia

Sami zainteresowani budową elektrowni winą za całą sytuację obarczają urzędników.

- Naszym celem jest rozwój małych elektrowni wodnych, ale na Dunajcu rzeczywiście doszło do absurdu. Zostało złożonych tyle wniosków na budowę, bo nie zostały opracowane żadne procedury dotyczące lokalizacji elektrowni. Zarząd Gospodarki Wodnej przyjmuje wszystkie wnioski i nie podaje, jakie kryteria będzie brał przy udzielaniu zgody. A powinien wcześniej określić ile na danej rzece mogłoby powstać elektrowni. Jeśli nie zostaną zmienione przepisy, to wkrótce taką sytuację będziemy mieli także na innych rzekach w Polsce - przestrzega Bogusław Puchowski, prezes Towarzystwa Rozwoju Małych Elektrowni Wodnych.

- Do końca roku chcemy opracować nowy plan postępowania dla inwestorów chcących budować elektrownie wodne, aby już nie dochodziło do takiej sytuacji jak na Dunajcu - dodaje dyrektor Jerzy Grela.

Jednak do tego czasu złożone już wnioski będą rozpatrywane według dotychczasowych zasad, czyli przede wszystkim mają sprawdzać prawidłowość norm technicznych elektrowni, a nie ich liczba. Pozytywna opinia oznacza rozpoczęcie budowy.

- Plany dla poszczególnych rzek ograniczające budowę elektrowni wodnych ze względu na ochronę przyrody i krajobrazu obowiązują w Europie Zachodniej. W Polsce o tym zwyczajnie zapomniano - mówi Radosław Ślusarczyk z ekologicznego stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot. - Czasu, żeby to naprawić, zostało coraz mniej.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 84 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów