- Trybunał zgodził się, że istnieje problem manipulacji zakresem utajniania, aby ograniczyć dostęp obywateli do informacji publicznej. Ale gdzie indziej leżą przyczyny tego stanu rzeczy - uzasadniała wczorajszy wyrok sędzia Ewa Łętowska.
Trybunał uznał za zgodne z zasadami poprawnej legislacji, zasadą demokratycznego państwa prawa i prawem dostępu obywateli do informacji o działaniach władzy przepisy ustawy o ochronie informacji niejawnych. Zaskarżył je rzecznik praw obywatelskich dr Janusz Kochanowski. Wniosek wziął się z odmowy pokazania rzecznikowi tzw. raportu Pitery, który miał być podstawą do odwołania szefa CBA Mariusza Kamińskiego. Miały się w nim znaleźć nadużycia władzy przez CBA.
Przez wiele miesięcy kancelaria premiera nie ujawniała raportu.
Julia Pitera twierdziła najpierw, że raport nie podlega udostępnieniu, bo nie jest dokumentem urzędowym. Potem, że raport jest tajny. Wreszcie - że jeszcze go nie ma. Ale w końcu zamieszczono go w internecie, bo Piotr Brzozowski, prawnik z Mazur, wygrał przed sądem administracyjnym sprawę o udostępnienie mu go.
Kochanowski do sądu się nie odwoływał. We wniosku do Trybunału zaskarżył natomiast brak sądowej kontroli tego, czy informacji słusznie nadano klauzulę tajności i czy ta klauzula ("ściśle tajne", "tajne" lub "poufne") nie jest za niska lub za wysoka. Rzecznik zaskarżył artykuł mówiący, że klauzulę tajności nadaje osoba uprawniona do podpisania dokumentu lub innego materiału, że "ponosi ona odpowiedzialność" za przyznanie tej klauzuli, że tylko ona lub jej szef może klauzulę zmienić. A także, że "niedopuszczalne" jest zawyżanie lub zaniżanie klauzuli. RPO uznał też, że nie są precyzyjnie określone sankcje za nadużywanie klauzuli tajności. To - twierdzi RPO - narusza w sposób nieproporcjonalny i nieuzasadniony względami bezpieczeństwa prawo dostępu obywateli do informacji publicznej.
Trybunał uznał, że rzecznik trafnie zauważył problem, ale zaskarżył złe przepisy. I nie z tego, co trzeba, powodu. Np. są przepisy o sankcjach: w kodeksie karnym, mówiące o niedopełnieniu obowiązków czy przekroczeniu uprawnień. Więc nie ma tu luki.
Trybunał dał do zrozumienia, że wyrok mógł być inny, gdyby RPO zaskarżył również przepisy dotyczące tego, co i jaką klauzulą tajności może być opatrzone. A także ustawę o dostępie do informacji publicznej, która uznaje, że wszystko, co jest opatrzone klauzulą tajności, nie jest informacją publiczną. I jeśli ktoś skarży się do sądu na nieudostępnienie mu informacji utajnionej, sąd bada tylko, czy informacja ma klauzulę, a nie, czy ją słusznie nadano.
- Problemem w tej sprawie było fałszywe określenie przedmiotu zaskarżenia przez rzecznika - podsumowała sędzia Łętowska.