http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

O czym Włosi nie powiedzieli Francuzom w Afganistanie?

Dominika Pszczółkowska
2009-10-16, ostatnia aktualizacja 2009-10-15 16:42

Nie mówiąc Francuzom, że płacili łapówki talibom, Włosi przyczynili się do tragedii dziesięciu francuskich żołnierzy zabitych zasadzce - twierdzi brytyjski "The Times"


Fot. Rafiq Maqbool AP
Chodzi o jedną z najkrwawszych zasadzek zastawioną na żołnierzy NATO przez talibów. W sierpniu 2008 r. otoczyli oni grupę 60 francuskich żołnierzy w okolicy Sarobi na wschód od Kabulu. Podczas dwudniowej bitwy, w której Francuzi musieli stawić czoła trzy razy liczniejszemu przeciwnikowi zginęło 10 z nich, a 21 zostało rannych. Stało się to w zaledwie miesiąc po przejęciu prowincji przez Francuzów od Włochów.

Talibowie zbezcześcili ciała zabitych Francuzów, a później pozwalali się fotografować ze zdobycznym uzbrojeniem i zegarkiem jednej z ofiar.

Szybko wyszło na jaw, że Francuzi byli bardzo słabo przygotowani do walki. Było ich za mało, mieli niewystarczającą ilość broni, amunicji i nie mieli zabezpieczenia lotniczego. Dysponowali też niewystarczającym sprzętem do komunikacji radiowej. Z opresji wyciągnęli ich Amerykanie, którzy pojawili się akurat w okolicy i wezwali lotnictwo.

Zdaniem "The Times" Francuzi byli źle przygotowani, ponieważ przyjechali z przeświadczeniem, że okolica jest względnie spokojna. W ciągu poprzedniego roku zginął tam tylko jeden włoski żołnierz.

Tymczasem - jak pisze londyński dziennik - włoskie służby specjalne płaciły dziesiątki tysięcy dolarów talibskim dowódcom i lokalnym watażkom, by utrzymać okolicę w spokoju. Nie powiedziano o tym Francuzom ani innym sojusznikom z NATO. Według "Timesa" Amerykanie dowiedzieli się o tym później z podsłuchanych rozmów telefonicznych.

Dziennik powołuje się na kilka źródeł Sojuszu w Afganistanie. "Nie można podchodzić do tej sprawy zbyt doktrynersko. Być może ma sens kupowanie lokalnych grup i działanie bez przemocy, by ograniczyć przemoc. Ale nie poinformować o tym swoich sojuszników to absolutne szaleństwo - mówi rozmówca "Timesa". "To absolutna hańba. NATO jest wystarczająco delikatną konstrukcją i bez tych facetów działających za naszymi plecami" - dodaje inny.

Według rozmówców "Timesa" Amerykanie dowiedzieli się, że Włosi płacą talibom w innym regionie Afganistanu jeszcze przed feralną bitwą w Sarobi i złożyli protest dyplomatyczny, ale sprawy nie nagłaśniano. Dopiero później ustalili, że to samo dzieje się w Sarobi.

Włoskie władze zaprzeczają całej sprawie. "Rząd Silvia Berlusconiego nigdy nie zapłacił ani nie zgodził się na wypłatę jakichkolwiek pieniędzy talibom w Afganistanie. Nie wie też nic o jakichkolwiek tego typu inicjatywach poprzedniego rządu" - pisze w oświadczeniu po ukazaniu się artykułu biuro włoskiego premiera. Minister obrony Ignazio La Russa nazwał doniesienia "Timesa" obraźliwymi dla Włochów, którzy zginęli, oraz dla całej armii. Ministerstwo lub rząd pozwie dziennik.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':