Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl
Według polityków z władz PO przegrupowania w gabinecie Tuska i klubie PO wywołane sprawą hazardowego lobbingu świadczą raczej o tym, że Tusk weźmie udział w przyszłorocznym wyścigu o prezydenturę. - Nie po to Donald poświęcił najbliższych ludzi, żeby teraz rezygnować - mówi nasz rozmówca z otoczenia szefa rządu.
- Odesłanie do klubu Grzegorza Schetyny i polityków z najbliższego otoczenia oraz dobór ekspertów, a nie polityków, na ministrów dowodzi, że Tusk nie chce być postrzegany jako partyjny premier - ocenia polityk z zarządu PO. - Zdaje sobie sprawę, że tylko jako dobry premier ma szansę na prezydenturę.
Dlatego w kancelarii Tuska już powstaje plan działania rządu na najbliższe dwa lata. Premier będzie chciał pokazać, że rząd ciężko pracuje nad poprawą finansów publicznych, wykorzystaniem unijnych funduszy czy poprawą relacji państwo - obywatel.
- Wybory prezydenckie są mniej partyjne - mówi Waldy Dzikowski, wiceszef Platformy. - Polacy głosują na konkretną osobę. W PO nie ma osoby tak wyrazistej jak Tusk. Ostatnie wydarzenia, trudne dla PO, tylko go umocniły. Pokazał, że potrafi podejmować nawet najtrudniejsze decyzje.
Również socjolog Andrzej Rychard uważa, że Tusk raczej się nie wycofa z walki o prezydenturę: - Teraz prawdopodobieństwo paradoksalnie jest mniejsze niż parę tygodni temu. Byłoby trudniej pokazać tę decyzję jako wynikającą z chęci modernizacji kraju czy sprawowania realnej władzy, która spoczywa w rękach premiera. Opinia publiczna odebrałaby tę decyzję jako przyznanie się do porażki.
Według części naszych rozmówców rozpuszczanie plotek, iż Tusk już namaścił marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego na kandydata PO, to frakcyjna rozgrywka wewnątrz Platformy obliczona na wzmocnienie lewego skrzydła.
Kandydaturę Komorowskiego forsuje od kilku miesięcy przyjaciel marszałka, poseł PO
Janusz Palikot. We wtorek wezwał w swoim blogu Tuska, by nie walczył o prezydenturę, bo może to zaszkodzić osłabionej Platformie.
- Palikot sam liczy, że zyska na nowym rozdaniu i załapie się do władz klubu - mówi nam polityk z zarządu PO. - Dlatego tak chętnie namaszcza Komorowskiego.
Wczoraj lubelskiego polityka upomniał premier. - Poseł Palikot nie ma pewnie szczególnych powodów czuć się powołanym do namaszczania - mówił na konferencji prasowej Tusk. Przypomniał, że kandydata na prezydenta wyznaczy majowa konwencja Platformy.
Premier dodał jednak, że ceni takich ludzi jak Palikot, którzy mają odwagę - nawet w trudnych sytuacjach - formułować własne poglądy: - To jest m.in. powód, dla którego kontrowersyjna postać, jaką jest Palikot, ma swoją pozycję w PO.
Jednak spekulacji na temat własnego startu w wyborach nie przeciął. - Podejmę decyzję w odpowiednim czasie. Na pewno nie dziś ani jutro - powiedział.
Także współpracownicy premiera mówią, że nic nie jest jeszcze przesądzone. - Wszystko zależy od tego, czy uda nam się wybronić przed komisją śledczą, która będzie badała hazardowy lobbing, i przekonać opinię publiczną, że PO dalej zasługuje na zaufanie - mówi polityk z władz PO.
Gdyby Tusk zdecydował się nie walczyć o prezydenturę, to według naszych rozmówców kandydatem Platformy mógłby być szef Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek, a nie Komorowski.
- Buzek wygrywa w pierwszej turze. Polacy go kochają, w czerwcowych wyborach do europarlamentu miał najlepszy wynik w kraju - mówi inny polityk z zarządu PO. Buzek zdobył 393 tys. głosów.
Jednak czy Buzek zdecydowałby się zostawić Parlament dla prezydentury? Jego dwuipółletnia kadencja upływa z końcem 2011 r. - Wybory prezydenckie będą po półtora roku kadencji Buzka, mógłby bez przeszkód wrócić z politycznej emerytury w Brukseli - dodaje ten sam rozmówca. - Poza tym z punktu widzenia Tuska Buzek to lepszy kandydat. Nie ma własnego zaplecza ani ambicji, żeby robić politykę na krajowym podwórku. Najlepiej czuje się na zagranicznych salonach. A Komorowski mógłby w pałacu stworzyć własny ośrodek władzy.
Według sierpniowego sondażu CBOS Buzkowi ufa 64 proc. Polaków, Tuskowi i Komorowskiemu - 50 proc. Jednak inny sondaż "Gazety" pokazuje, że wyborcy PO woleliby prezydenta Tuska (37 proc.) niż Buzka (28 proc.).