Decyzja potwierdza wyniki śledztwa "Gazety", a jej uzasadnienie przynosi nowe informacje o tym, jak wygląda studiowanie w AHE.
"Cofam Wydziałowi Informatyki, Zarządzania i Transportu Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi ze skutkiem na dzień zakończenia semestru zimowego roku akademickiego 2009/2010, jednak nie później niż z dniem 28 lutego 2010 r., uprawnienie do prowadzenia studiów na poziomie pierwszego i drugiego stopnia oraz jednolitych studiów magisterskich na kierunku zarządzanie" - to cytat z pisma, które wczoraj rano kurier z Warszawy zostawił w rektoracie AHE.
Zarządzanie jest drugim utraconym kierunkiem. Miesiąc temu ministerstwo zamknęło informatykę.
- Na zarządzaniu było więcej nieprawidłowości niż tam - mówi nam Bartosz Loba, rzecznik Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Z informacji rzecznika oraz naszych wynika, że najważniejszych powodów zamknięcia jest osiem.
- Brak tzw. minimum kadrowego
AHE nie zatrudniała na pierwszym etacie ani jednego profesora zarządzania. Na kilka tysięcy studentów przypadało dwóch adiunktów tej specjalności. Samodzielni nauczyciele prowadzili w sumie ok. 1 proc. zajęć. Reszty uczyli magistrowie i mniej liczni doktorzy reprezentujący nauki "od Sasa do Lasa". Rzecznik Loba mówi o 19 osobach "nieposiadających dorobku naukowego ani w zakresie zarządzania, ani nauki z tym kierunkiem związanej".
- Robota na metry
Czyli, jak informuje ministerstwo, "za wysokie obciążenia dydaktyczne nauczycieli akademickich". Roczny limit godzin zajęć prowadzonych przez asystenta na polskiej uczelni to 210. Na zarządzaniu AHE 22 osoby przekroczyły 500 godzin, kilka - 800 godzin, a trójka - tysiąc (czyli pięć pełnych etatów).
- Omnipotencja kadry
Jeden nauczyciel - doktor - uczył na zarządzaniu 10 przedmiotów, inny "koordynował" zajęcia z 28. - Tematycznie były to przedmioty bardzo od siebie odległe - zaznacza rzecznik ministerstwa. Z ust studentów wiemy, że w niektórych miejscowościach prawie wszystkiego - od socjologii przez statystykę po marketing - uczył ten sam człowiek.
- Ściskanie zajęć
45 godzin wykładów i ćwiczeń od piątku do niedzieli nie było na zarządzaniu rzadkością. Studenci mówią nam, że niektóre przedmioty, jak mikroekonomia, technologia informacyjna, socjologia pracy, przerabiali w jeden weekend od początku do końca i spokój. - Zdaniem ministerstwa materiał nie był przyswajany - informuje rzecznik Loba.
- Fikcyjna nauka online
Jak wykazały dwie kontrole Państwowej Komisji Akredytacyjnej (obie zakończone negatywną oceną kierunku), tylko 40 proc. zajęć odbywało się faktycznie, resztę studenci mieli uzupełnić przez internet. W rzeczywistości nie uzupełniali. Studenci kilkunastu wyrywkowo skontrolowanych punktów nauczania nie dostali nawet loginów i haseł do systemu e-learningowego.
- Prowadzenie nauki w nielegalnych punktach. Ministerstwo wymienia przykładowe: Gniezno, Grudziądz, Inowrocław, Kartuzy, Konin, Poddębice, Ostródę, Wodzisław Śląski, Zakopane. W tych i innych miastach spółka założyciela uczelni Makarego Stasiaka - o nazwie Instytut Postępowania Twórczego - dawała słuchaczom płatne kursy nazywane przez siebie studiami. W myśl prawa ludzie tam się uczący nie byli studentami. Mimo to otrzymywali po kursach dyplomy AHE.
- Brak badań naukowych
Ten zarzut dotyczy kadry. Władze AHE nie tylko nie pokazały ministerstwu aktualnego wykazu prac badawczych nauczycieli zarządzania, ale też próbowały oszukać.
- Z informacji ministerstwa jednoznacznie wynika, iż trzy opracowania zbiorcze, w których - według uczelni - opublikowano prace dziewięciu pracowników, nie ukazały się, a także nie znajdują się w planach wydawniczych na 2009 rok - mówi rzecznik MNiSW.
Absolwenci to ludzie oszukani
Powód ósmy i najważniejszy to efekt poprzednich: kiepskie prace dyplomowe studentów.
- Tematyka znacznej części prac jest niezgodna z kierunkiem zarządzanie - informuje ministerstwo.
Eksperci PKA przeczytali obronione już prace licencjackie i magisterskie. Np.:
- "Równowaga między życiem zawodowym a osobistym pracowników sklepów papierniczych na terenie miasta Ś.". PKA: błędy językowe, uboga bibliografia, własnego tekstu półtorej strony. AHE - dostateczny z plusem;
- "Atrakcyjność turystyczna powiatu łowickiego". PKA: praca przepisana z przewodników, błędy ortograficzne. AHE - dobry z plusem.
- Autorom tych prac należy współczuć, bo padli ofiarą oszustwa ze strony AHE - mówi nam jeden z profesorów-ekspertów PKA. - Zapłacili za studia jak wszyscy inni, na inauguracjach widzieli burmistrzów swoich miasteczek, mieli więc prawo sądzić, że zostaną wykształceni nie gorzej niż inni. A zostali potraktowani jak dojne krowy.
Nadal toczy się wszczęte dwa miesiące temu ministerialne postępowanie w sprawie likwidacji całej AHE.
Źródło: Gazeta Wyborcza