Frustracja polityków FDP jest tak duża, że postanowili publicznie walnąć pięścią w stół i w ostrych słowach zarzucają chadekom ignorowanie ich stanowiska.
- Wielu kolegów z chadecji nie uwolniło się jeszcze duchowo od wygodnej koalicji z SPD. A my nie musimy robić koalicji za wszelką cenę - mówi Otto Fricke, jeden z głównych negocjatorów FDP. - Chcemy nowego początku, a nie kontynuacji - dodaje inny liberał Volker Wissing.
Chodzi o obniżkę podatków. FDP od lat ma ten postulat na sztandarach. We wrześniowych wyborach zgarnęła rekordowe w swej historii 14,6 proc. głosów, a według ostatnich sondaży ma teraz 16-proc. poparcie. Ale na CDU i jej bawarskiej siostrze CSU nie robi to wielkiego wrażenia i postulatom gruntownej reformy podatków chadecy mówią nie. Powód? Przy tak wysokim deficycie budżetowym, aby obniżać podatki, trzeba równocześnie oszczędzać i ciąć, choćby na subwencjach czy na etatach w urzędach pracy. A to nie spodoba się wyborcom chadecji.
- Opór wobec naszych propozycji może stać się casus belli - przestrzegał Guido Westerwelle, szef FDP. Ma za sobą partię, która uważa, że przy tak doskonałych wynikach liberałowie nie są już młodszym bratem chadeków.
Trzaski dochodzące z trwających od trzech tygodni rozmów koalicyjnych, w których bierze udział ponad 100 negocjatorów, nikogo w Berlinie nie dziwią. Od początku było jasne, że choć chadecy i liberałowie są naturalnymi partnerami do rządzenia, to budowanie koalicji nie będzie łatwe. Jasno dała to do zrozumienia kanclerz
Angela Merkel, wyznaczając termin powstania nowego gabinetu dopiero na początek listopada.
Do tej pory politycy robili jednak dobrą minę i zapewniali o wspaniałej atmosferze rozmów. Teraz to się skończyło. - Jesteśmy w newralgicznej fazie negocjacji. Wiem, że FDP jest ciężko iść na ustępstwa - mówi "Süddeutsche Zeitung" jeden z chadeków biorących udział w negocjacjach.
Według ekspertów w sprawie podatków można osiągnąć kompromis. Media piszą, że do budżetu wpływałoby o 7 mld euro więcej, gdyby ostrzej zwalczać przestępców podatkowych i obłożyć usługi pocztowe VAT-em. Wówczas można by rozmawiać o obcięciu podatków albo o zwiększeniu dodatków na dzieci, co ulżyłoby domowym budżetom.
Ale nie idzie tylko o podatki. Między FDP a CSU wybuchł ostry spór o członkostwo Turcji w Unii Europejskiej. Bawarczycy nie chcą o tym słyszeć i domagają się odpowiedniego zapisu w umowie koalicyjnej, na co nie godzą się liberałowie.
CSU nie chce też liberalizowania prawa pracy tak by pracodawca mógł łatwiej zwalniać pracowników. A o to oraz o zniesienie pensji minimalnej w niektórych branżach (tu chadecja też jest przeciw) zabiegają liberałowie. Kontrowersje w FDP budzą też pomysły chadeków, by wzmocnić kontrolę nad internetem. W żadnej z tych kwestii nie ma dotąd kompromisu.
Według niemieckich mediów przełom może nastąpić w weekend, kiedy to szefowie partii i ich eksperci mają debatować nad programem tak długo, aż osiągną porozumienie. Na spotkaniu 27 września mają zapaść decyzje personalne.