http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

W oblężonej twierdzy

Natalia Waloch
2009-10-14, ostatnia aktualizacja 2009-10-15 11:28

Więcej przedszkoli, walka z przemocą w rodzinie, składki emerytalne dla gospodyń domowych. Dlaczego w tych sprawach feministki nie szukają sojusznika w Kościele? - Niech pani spróbuje - usłyszałam od feministek. Więc spróbowałam

ZOBACZ TAKŻE

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



W 2000 r. Kazimiera Szczuka, krytyk literacki i dziennikarka, założyła wraz z innymi kobietami Porozumienie 8 Marca. Zorganizowały w Dzień Kobiet manifę, wyszły na ulice i głośno apelowały o prawo do aborcji, refundowanej przez państwo antykoncepcji, edukację seksualną w szkołach. Protestowały przeciw przemocy wobec kobiet, dyskryminacji ekonomicznej i seksizmowi.

Feministki nieraz były ostro krytykowane przez duchownych, dlatego Szczuka jest przekonana, że organizacje kobiece nie są przez Kościół mile widziane.

Na pytanie, czy możliwa jest współpraca feministek z księżmi w innych niż aborcja czy in vitro ważnych dla kobiet sprawach, Szczuka odpowiada, że w Kościele zdarzają się ludzie otwarci, ale to wyjątki.

Proponuje, bym sama zadzwoniła do jakiejś parafii, powiedziała, że reprezentuję organizację kobiecą, i poprosiła o wsparcie.

Przedszkole to tortura

- Szczęść Boże, dzwonię z fundacji Mama na Fali - zaczynam rozmowę w jednej z toruńskich parafii. - Organizujemy akcję zbierania podpisów pod petycją do posłów, żeby w Polsce było więcej przedszkoli, bo dziś dla wielu dzieci brakuje miejsc. Chodzi o to, żeby było je łatwiej zakładać i żeby powstawały małe przedszkola domowe takie jak we Francji. Wspomniałby ksiądz na mszy o naszej kampanii?

- Przedszkola nie zdają egzaminu - wyrokuje duchowny. - Rozbijają rodzinę. Dziecko myśli: "Mama i tato mnie nie kochają, bo mnie oddają". Jak się dziecko do przedszkola budzi o szóstej rano - zima, ciemno, to to jest tortura. Potem się dziwimy, że dzieci są nerwowe.

- Ale takie są czasy, że kobiety pracują, rodzice spłacają kredyty, dwie pensje są potrzebne - tłumaczę.

Ksiądz: - To te 2 tys. miesięcznie, co idą na dziecko w przedszkolu, trzeba dać mamie. I nie będzie chciała iść do pracy.

- Ale część kobiet chce pracować. Kończą studia, mają ambicje - przekonuję.

- To niech się rozwijają w domu - radzi ksiądz. - W dzisiejszych czasach przy internecie można studiować nawet w domu.

- Ale ja muszę w mojej pracy odbyć z siedem spotkań tygodniowo - oponuję.

- To resztę czasu może pani poświęcić dziecku.

- A młoda lekarka w trakcie specjalizacji? Musi mieć kontakt z pacjentami.

- To niech najpierw zrobi specjalizację, a potem rodzi.

- Ale jeśli po specjalizacji zostanie w domu sześć lat, do czasu gdy dziecko nie pójdzie do szkoły, to wypadnie z zawodu.

- No to nie nadaje się na matkę i żonę - ucina ksiądz. - Kiedyś byłem katechetą w przedszkolu. Jeden brzdąc spytał mnie, co to jest dom starców. Wytłumaczyłem dzieciom. I wtedy inny maluch powiedział: "Nie, proszę księdza, dom starców to podziękowanie od dzieci dla rodziców za żłobek i przedszkole".

Nie przyszedł tylko ksiądz

W 2008 r. fundacja Feminoteka, która m.in. prowadzi popularny portal kobiecy, zawitała do gminy Jedlnia-Letnisko na Mazowszu zamieszkanej przez 11 tys. osób. Feministki przyjechały tu z pilotażem programu "Razem działamy - przeciwdziałamy". Cel: walka z przemocą domową wobec kobiet.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 80 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    61 głosów

Żegnaj, Kościele

Czy występujący z Kościoła może żądać, by wykreślono go z księgi chrztu? Czy nadal jest katolikiem?