http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kamiński poza CBA

Wojciech Czuchnowski, Bogdan Wróblewski
2009-10-14, ostatnia aktualizacja 2009-10-14 00:55

Nie czekając na oficjalną opinię prezydenta, premier Donald Tusk zdymisjonował wczoraj szefa CBA Mariusza Kamińskiego

Rzeszów, 6 października 2009 r. Mariuszowi Kamińskiemu postawiono zarzuty w związku z aferą gruntową za rządów PiS
Fot. Franciszek Mazur / Agencja
Rzeszów, 6 października 2009 r. Mariuszowi Kamińskiemu postawiono zarzuty w...
Nie było specjalnej konferencji prasowej ani rządowego oświadczenia. W suchym komunikacie po godz. 17 rząd ogłosił, że premier odwołał szefa CBA i powołał na jego miejsce dotychczasowego dyrektora CBŚ Pawła Wojtunika (sylwetka - patrz obok).

Kamiński zdał spokojnie urząd, nie robił żadnych demonstracji. - Wszystko odbyło się tak jak w cywilizowanych krajach - opisuje nasz informator znający kulisy przejęcia CBA przez nowego szefa.

Zanim ogłoszono dymisję, premier Tusk rozmawiał z Kamińskim blisko 20 minut. Ok. 16.30 do głównej siedziby CBA przy Al. Ujazdowskich 9 (obok kancelarii szefa rządu) przyszli Wojtunik i Jacek Cichocki, sekretarz Kolegium ds. Służb Specjalnych. Weszli bez problemów. Kamiński czekał na Wojtunika w gabinecie. Podali sobie ręce.

Zdymisjonowany szef CBA nie wygłosił żadnego przemówienia do funkcjonariuszy. Z najbardziej zaufanymi spotkał się w miniony weekend.

Wojtunik do późnego wieczora był w siedzibie CBA. -Uzgodniłem, że nie będę dziś mówił o planach na przyszłość. Skupiam się na aktywnym zapoznaniu się z bieżącą działalnością CBA - powiedział "Gazecie". Czy przyprowadził ze sobą zastępców? Wojtunik: - Nie. Czy będzie współpracował z dotychczasowymi? Wojtunik: - Jeszcze nie wiem.

Co teraz będzie się działo w CBA? Zdaniem naszych rozmówców wielu funkcjonariuszy CBA jest wstanie zaakceptować Wojtunika. -Niektórzy znają go jeszcze z CBŚ, ci się cieszą. Mają nadzieję, że pod tym kierownictwem CBA nie będzie tak upolitycznione - mówi funkcjonariusz jednej z delegatur Biura.

Kto odejdzie? W delegaturach CBA mówi się o zastępcach szefa i osobach z kierownictwa Biura przyjętych tam z politycznego klucza. Ale jest też inny scenariusz. - Nie należy się spodziewać, że odejdą dobrowolnie. Poczekają, aż nowy szef ich odwoła, i pójdą do sądu - usłyszeliśmy od kolejnego funkcjonariusza.

Premier, dymisjonując Kamińskiego, nie czekał na opinię prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Uznał, że wystarczy ustna deklaracja prezydenta, który mówił, że jest temu przeciwny.

Szef prezydenckiego BBN Aleksander Szczygło powiedział nam wczoraj wieczorem, że zdaniem prezydenta Lecha Kaczyńskiego przy odwołaniu Kamińskiego prawo zostało złamane.

Pytany o zapowiedź postawienia za to premiera przed Trybunałem Stanu odpowiada: - Ja będę rekomendował prezydentowi taki ruch, ale decyzja należy do prezydenta.

"Skopiowali, co im się przyda"

- Możemy się spodziewać następnych przecieków materiałów operacyjnych CBA. Na to nie mamy wpływu, ale niech przynajmniej się to nie odbywa pod szyldem państwowej instytucji - mówi polityk z otoczenia premiera. Jego zdaniem ludzie Kamińskiego "skopiowali to, co przyda się do dalszej walki, a to, co ich kompromitowało, mieli czas zniszczyć".

Premier tydzień temu ogłosił rozpoczęcie procedury odwołania szefa CBA. Powodem były prokuratorskie zarzuty, jakie Kamiński dostał za akcję CBA w 2007r. w sprawie afery gruntowej -zakończonej przeciekiem, dymisją wicepremiera Leppera i przyspieszonymi wyborami. Przede wszystkim jednak oskarżenia Kamińskiego, który zarzucał szefowi rządu kłamstwo w związku z aferą hazardową i odpowiedzialność za przecieki informacji o operacji CBA przeciwko politykom PO.

Oliwy do ognia dolała piątkowa akcja Kamińskiego. Szef CBA przesłał do najważniejszych osób w państwie (ale nie do prokuratury) pochodzące sprzed kilku miesięcy podsłuchy urzędników rządu Tuska realizujących kontrakt na prywatyzację polskich stoczni.

CBA znów donosi

CBA złożyło wczoraj doniesienie o przestępstwie, które mieli popełnić urzędnicy Ministerstwa Finansów - poinformował wieczorem Dziennik.pl.

Doniesienie dostała prokuratura niedługo przed ogłoszeniem dymisji Kamińskiego. Sprawa jest znana - dotyczy zwolnień podatkowych w Rafinerii Trzebinia. CBA zarzuca urzędnikom skarbowym, że niesłusznie umorzyli płatności Rafinerii. Skarb państwa miał na tym stracić ponad 100 mln zł. Resort finansów bronił decyzji skarbówki.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':