Jak prezydent zareagował na decyzję o odwołaniu szefa CBA bez otrzymania pisemnej opinii prezydenta?
- Z zaskoczeniem. Można powiedzieć, że to "odważny" krok premiera. Trudno zrozumieć ten pośpiech, nie wiemy, czego premier się boi, że decyzję o dymisji szefa CBA podjął tak szybko. Tym bardziej to dziwne, że prezydent zapowiedział, że opinię przekaże, i to "bez zbędnej zwłoki".
Co to znaczy "bez zbędnej zwłoki"?
- Zwyczajowo chodzi o dwa tygodnie. Prezydent nie zamierzał zwlekać i sygnalizowaliśmy, że taka decyzja nadejdzie najdalej w środę. Dlaczego premier nie mógł czekać do środy, nie wiem. Prezydent, gdy otrzymał wniosek o odwołanie, zwracał się o uzasadnienie, bo z pisma nie wynikało, dlaczego premier chce Mariusza Kamińskiego odwołać. Sprawa odwołania szefa CBA rodzi różne konsekwencje polityczne i prawne. Minister Kamiński zresztą zapowiada już, że skieruje sprawę do sądu. To może być ciekawa rozprawa między premierem a szefem CBA przed sądem pracy.
Ale niektórzy politycy PO mówili, że negatywna opinia prezydenta już padała, tylko że ustna.
- Podczas wizyty w Rumunii prezydent powiedział, że opinia będzie negatywna. To stwierdzenie oznacza, że sama wypowiedź prezydenta nie była opinią, a jedynie zapowiada opinię. Zresztą w wypowiedziach urzędników prezydenta wielokrotnie było podkreślane, że prezydent przedstawi nie ustną, ale pisemną opinię.
Czy prezydent będzie w jakiś sposób opóźniał nominację ministrów, bo takie sygnały się pojawiły.
- Nic takiego nie wchodzi w grę. Otrzymaliśmy we wtorek o 16 wnioski o nominację nowych ministrów i najpewniej te nominacje odbędą się w Pałacu Prezydenckim w środę po południu.
Źródło: Gazeta Wyborcza