Mieszkającego w Gruzji 73-letniego potomka "ojca narodów", wspieranego przez dwóch znanych moskiewskich stalinistów Jurija Muchina i Siergieja Strygina oraz stalinistę początkującego Jewgienija Żurę, oburzył tekst "Beria wyznaczony na winnego". Napisał go były prokurator wojskowy Anatolij Jabłokow, który w latach 1990-94 prowadził śledztwo w sprawie zbrodni katyńskiej. Sam Dżugaszwili na rozprawę nie przyjechał, a w jego imieniu przed sądem występowali Muchin, Strygin i Żura domagając się sprostowań i przeprosin za określenia "krwiożerczy ludojad" oraz "powiązany z czekistami wielką krwią". Żądali też 10 mln rubli (ok. 900 tys. zł) odszkodowania za cierpienia moralne, na które tekst w "Nowej" naraził Dżugaszwilego.
Jabłokow jako przykłady przestępstw zbrodni Stalina opisał zbrodnię katyńską i pakt Ribbentrop-Mołotow. Muchin - znany z publikacji o tym, że oficerów polskich zamordowało nie NKWD, lecz hitlerowcy - uparcie dowodził, że "ojciec narodów" z Katyniem nie miał nic wspólnego. Wszelkie dokumenty świadczące o tym, że Polacy zginęli na rozkaz przywódców ZSRR w 1940 r. - także te, które Borys Jelcyn przekazał władzom polskim - nazwał "fałszywkami". Agresja radziecka na Polskę 17 września 1939 r. to według Muchina nie wynik zmowy z Hitlerem, lecz "misja pokojowa".
Na tym jednak Muchin nie poprzestał i demaskował przed sądem polski spisek, dzięki któremu "Nowaja" przy pomocy Stowarzyszenia Memoriał wydrukowała "oszczerczy" tekst Jabłokowa. Według Muchina gazeta i badacze historii z Memoriału to "polska piąta kolumna", która pomaga polskim sądom złożyć całą winę za Katyń na ZSRR, domagać się od Rosji ogromnych odszkodowań i w rezultacie "ograbić kraj z miliardów dolarów". Ojczyzna jest w strasznym niebezpieczeństwie - przestrzegał Muchin - tym bardziej, że rządzący nią od lat ludzie, w tym i obecny premier
Władimir Putin, to "zdrajcy". Społeczeństwo nic nie rozumie i nawet prowadząca sprawę sędzina Aleksandra Łopatkina jest "ogłupiona" przez wrogą propagandę.
Broniący oskarżonych adwokat Genri Reznik w swym końcowym wystąpieniu nazwał to co mówili na rozprawie staliniści "teatrem absurdu". Ocenił jednak, że proces jest dla Rosji bardzo ważny, bo niebezpieczne jest to, że władze Rosji dziś "pogrywają ze Stalinem", kreując go na wielką postać historyczną. A rozprawa przed moskiewskim sądem może stać się początkiem "Norymbergi rosyjskiej", czyli rozliczeniem krwawego dyktatora.
- Teraz każdy może już u nas nazwać Stalina tym kim naprawdę był, czyli krwiożerczym ludojadem, i nie musi się tego bać - powiedział nam po wyroku historyk Nikita Pietrow, wiceprzewodniczący Memoriału.
Muchin zapowiedział, że odwoła się od wyroku - jeśli będzie trzeba to nawet do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.