http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Robot kuchenny na fizyce

Aleksandra Pezda
2009-10-13, ostatnia aktualizacja 2010-08-13 00:42

Bo źle wyposażone pracownie, bo za dużo uczniów w klasie, bo jeszcze się dzieci uszkodzą - to wszystko przeszkadza polskim nauczycielom prowadzić na lekcjach doświadczenia

Dodatkowa lekcja matematyki w LO im. Klaudyny Potockiej
Fot. Tomasz Kamiński / Agencja G
Dodatkowa lekcja matematyki w LO im. Klaudyny Potockiej
ZOBACZ TAKŻE
- Staję na ławce na głowie i połykam ciastko. W ten sposób pokazuję uczniom jak działa perystaltyka układu pokarmowego - opowiada Grzegorz Lorek nauczyciel biologii z I LO w Lesznie. W prowadzeniu doświadczeń na lekcjach nie przeszkadza mu liczebność klasy. Ale dla wielu nauczycieli to właśnie jest blokadą

Sprawdzili to dla Centrum Nauki Kopernik socjologowie z Pracowni Badań i innowacji społecznych "Stocznia". Ponad 50 nauczycieli z Mazowsza (nie tylko z Warszawy, ale też z małych miejscowości) zapytali: Co wam przeszkadza prowadzić na lekcjach doświadczenia?

W odpowiedzi najczęściej słyszeli: za dużo dzieci w klasie, w dodatku uczniowie zachowują się nieprzewidywalnie.

- Nie odważę się dwudziestukilku osobom w klasie dać odczynników. Po prostu stawiam na stole demonstracyjnym i robię pokaz - opowiadała chemiczka. - Można mieć fartuchy, można mieć wszystko, a i tak zawsze coś się wydarzy. Na przykład ktoś komuś wypali dziurę - mówiła druga.

Inna przyczyna nie podejmowania doświadczeń: brak pieniędzy.

- Mam jedną lornetkę, Nie powiem dyrektorowi, że chcę więcej, bo usłyszę, że mu brakuje na węgiel - tłumaczył geograf z jednej z podwarszawskich miejscowości. Albo - Scenariusze lekcji przewidują takie pomoce, których u nas po prostu w szkole nie ma" żali się nauczyciel przyrody.

Zwyczaj prowadzenia lekcji w formie wykładu przełamują najrzadziej matematycy. - Ja sobie nie wyobrażam czegoś takiego na matematyce. No może gdybym miała jakichś super uczniów... - zwierzała się socjologom nauczycielka z gimnazjum.

Rzadko, co przyznali socjologowie, nauczyciele wykazują się kreatywnością. Ale są i tacy. - Nie miałam pryzmatu. A chciałam pokazać rozszczepienie światła. Wzięłam więc mikser, narysowałam kółeczko podzielone na barwy podstawowe i mieszam im tym mikserem, puszczam kółeczko w ruch aż robi się biała tarcza - opowiedziała nauczycielka przyrody.

- Wystarczy, że za pomocą tanich drożdży podgrzanych w mleku nadmuchamy na lekcji balonik. W ten sposób demonstrujemy uczniom, że drożdże oddychają, wydzielając przy tym dwutlenek węgla. Przy okazji uczymy ich piec ciasto - mówi Piotr Kossobudzki z Centrum Nauki Kopernik. - O to nam właśnie chodzi: pokazać nauczycielom, że za pomocą prostych, tanich pomysłów mogą uczniów wiele nauczyć.

Centrum przygotowuje właśnie pokazowe zestawy doświadczalne i planuje uruchomić platformę internetową, z której nauczyciele będą mogli brać pomysły. Powód? Polskiej szkole brakuje podejścia empirycznego, praktycznych doświadczeń. To wychodzi w wynikach szkolnych egzaminów: od podstawówki aż po maturę na egzaminach humanistycznych uczniowie wypadają lepiej, niż z wiedzy matematyczno-przyrodniczej. Również Międzynarodowe Badania Umiejętności 15-latków tzw. PISA wykazały, że polscy uczniowie gubią się w zadaniach doświadczalnych i takich, w których muszą samodzielnie rozwiązać problem.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':