Według niedzielnego wydania "Timesa" były brytyjski premier dostał pieniądze za przemówienie na dorocznej konferencji Yalta European Strategy (YES) finansowanej przez ukraińskiego miliardera Wiktora Pińczuka. YES, w którego zarządzie zasiada m.in. były prezydent
Aleksander Kwaśniewski i jego były minister, a dziś eurodeputowany Marek Siwiec, za główny cel stawia sobie promowanie członkostwa Ukrainy w UE.
Pińczuk, choć uchodzi za najbardziej liberalnego z ukraińskich oligarchów, wzbogacił się na prywatyzacji sektora stalowego dzięki powiązaniom rodzinnym w czasach prezydentury Leonida Kuczmy, którego jest zięciem. Od kilku lat pompuje miliony dolarów, by lobbować w Europie za wejściem Ukrainy do Unii.
"Times" sugeruje, że właśnie po to, by popychać do przodu sprawę członkostwa Ukrainy w UE, Pińczuk "wynajął" na prezesa zarządu YES Stephena Byersa, byłego ministra przemysłu i handlu z czasów premierostwa Blaira. Dziennik wiąże to z zapowiadaną na wiosnę 2010 r. ofensywą propagandową Pińczuka i jego fundacji na rzecz europejskiej perspektywy dla Kijowa.
Rzecznik Blaira nie chce komentować sprawy honorarium. Według Siwca YES nie ma zwyczaju płacenia za mowy wygłoszone przez gości. - My na pewno nie płaciliśmy Blairowi, bo nie mamy takich pieniędzy - mówi "Gazecie". - Być może zapłacił sam Pińczuk, ale ja tego nie wiem.
Sprowadzanie znanych osobistości, premierów czy prezydentów na konferencje czy wykłady i płacenie im za przemówienia to znana na świecie praktyka. Były prezydent
USA Bill Clinton - specjalny gość Pińczuka na zlocie w Jałcie w 2007 r. - za 43 przemówienia wygłoszone w 14 krajach zarobił w 2005 r. 7,5 mln dol.
Nie inaczej jest zapewne z Blairem, który również często jeździ po świecie - "Daily Telegraph" pisał rok temu, że za jedno przemówienie liczy sobie ok. 100 tys. funtów brytyjskich. Były premier Wielkiej Brytanii jest jednym z nieoficjalnych kandydatów na stanowisko nieformalnego prezydenta Unii po wejściu w życie traktatu lizbońskiego.