http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Feministyczna rewolucja Chrystusa

Rozmawiali Aleksandra Klich i Jan Turnau
2009-10-12, ostatnia aktualizacja 2009-10-12 19:37

Choć Kościół katolicki przyznał kobietom wiele praw, to zbyt często - także w Polsce - nie są one respektowane. Proboszczowie do znudzenia mówią: "Jeszcze nie przyszedł czas". A ja pytam: kiedy przyjdzie ten czas?

Czy kościół dyskryminuje kobiety? A może to one same nie chcą stanąć przy ołtarzu? Czy wstydziłbyś się wyspowiadać kapłanowi-kobiecie? Albo przyjąć ostatnie namaszczenie? Dlaczego feministki nie mogą współpracować z księżmi nawet w sprawach, w którym są zgodni? Kto się bardziej boi księża czy feministki? Czekamy na Wasze listy



Rozmowa ks. prof. Alfonsem Józefem Skowronkiem*, teologiem

Aleksandra Klich, Jan Turnau: Czy w życiu księdza profesora były mistrzynie? Kobiety, od których ksiądz się czegoś nauczył?

ks. prof. Alfons Józef Skowronek: Na kolanach czytałem jako kleryk pisma św. Teresy zÁvili. Niestety, wczasach gdy studiowałem, nie było kobiet teolożek. Sporo za to nauczyłem się od uczennic, które robiły u mnie doktoraty. Teraz np. w niemieckiej teologii przybywa w nieprawdopodobnym tempie bardzo zdolnych kobiet. To absolutna teologiczna pierwsza liga!

A co robią polskie uczennice księdza?

- Zakonnice pracują w zgromadzeniach: urszulańskich, pallotyńskich. Niektóre uczą w szkołach. W duszpasterstwie nie były zbytnio docenione. Gdy w parafii są sami mężczyźni - proboszcz, wikarzy, ministranci - to co może kobieta?

Przyjęło się sądzić, że to Biblia i chrześcijaństwo zepchnęły kobietę do rangi istoty pośledniej. To prawda?

- Nie, wystarczy przywołać fundamentalny w tej kwestii passus z Księgi Rodzaju: "Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży stworzył go: stworzył mężczyznę i niewiastę". To oznacza, że kobieta i mężczyzna są inni, ale sobie równi. Wzajemnie się uzupełniają, są niejako na siebie "skazani", ponieważ każde z nich ma w sobie boską cząstkę.

W Starym Testamencie mamy wiele przykładów wybitnych kobiet. Proszę spojrzeć: takie wpływowe w polityce i religii kobiety jak Sara, Rebeka, Rachel, prorokinie: Miriam, Hulda, Debora, czy bohaterki: Estera, Judyta. Tyle że kultura judaistyczna, paternalistyczna, jak zresztą wszystkie wysokie kultury, wykluczyła kobietę, zdegradowała. W judaizmie kapłanami mogli być tylko mężczyźni, którzy zresztą w codziennej modlitwie dziękowali Bogu, że nie stworzył ich kobietą.

Jaki był stosunek Chrystusa do judaistycznego patriarchalizmu?

- Jezus dokonał rewolucji. Skończył z uległością kobiet wobec mężczyzn. Otwarł świat przed nimi. Kobiety towarzyszyły mu na każdym kroku.

Dowartościowywanie kobiety w chrystologii zaczyna się od przepięknej sceny zwiastowania. Bóg wysyła do Maryi dyplomatę, nie jakiegoś pośledniego, ale męża pierwszej rangi - Archanioła Gabriela! I on nie tylko nie traktuje Maryi jak służebnicy, podwładnej, ale jak partnera. Pozwala jej się wypowiedzieć, zdecydować, czy chce przyjąć zbawczą misję. I Maryja podejmuje dialog, wykłada swoją rację.

Skoro Jezus tak cenił kobiety, to dlaczego na apostołów wyznaczył mężczyzn?

- Ze względów kulturowych i społecznych. Gdyby w tamtym czasie, w patriarchalnej i paternalistycznej Judei, Chrystus uczynił kobiety apostołkami, wtedy własnymi rękami położyłby całe dzieło zbawienia. Skompromitowałby się. Nikt by mu nie zaufał. Pamiętamy, co stało się, kiedy Maria Magdalena i towarzyszące jej kobiety oznajmiły apostołom, że Jezus powstał z martwych? Oczywiście im nie uwierzono, bo kobiety nie mogły być w tamtym społeczeństwie wiarygodnymi świadkami.

Ale gdyby Chrystus lekceważył kobiety, czy wówczas wyniósłby tak wysoko Marię Magdalenę, którą dziś nazywamy Apostola Apostolorum, czyli apostołką apostołów, stojącą ponad uczniami mężczyznami? W gronie Chrystusa była ona fenomenem. Pierwsza zaniosła nowinę o zmartwychwstaniu uczniom i wysłała ich do Galilei z misją, żeby opowiedzieli innym. To właśnie Maria Magdalena, gdy olejkami obmywała Chrystusowi nogi, usłyszała profetyczne słowa, że o jej czynie będzie się opowiadało przez wieki, wszędzie tam, gdzie głoszona będzie Ewangelia.

Albo scena z Samarytanką. Jej spotkanie z Chrystusem zrobiło takie wrażenie na apostołach, że nieomal krzyknęli: "Jezu, Ty z kobietą, tutaj?". Ale na Chrystusie ich oburzenie nie zrobiło wrażenia, dalej prowadził z nią dialog. Żadnej kobiety w swym życiu nie potępił. Kiedy mężczyźni zabierali się do ukamienowania cudzołożnej, poprosił, żeby pierwszy rzucił wnią kamieniem ten spośród nich, który jest bez grzechu. Wtedy pospuszczali głowy i odeszli.

Proszę też spojrzeć na stacje ludowego nabożeństwa Drogi Krzyżowej. Krok w krok towarzyszą tam Jezusowi kobiety, idą za nim aż pod krzyż. Nie zważają, że coś może im się przytrafić ze strony rzymskiej soldateski. Sześć, siedem stacji można wręcz określić mianem feministycznych, choćby spotkanie z Matką czy z Weroniką, scena z płaczącymi jerozolimskimi niewiastami. Mężczyzn poza Szymonem Cyrenejczykiem na drodze krzyżowej prawie nie ma. Tylko Jan dotarł pod krzyż z własnej woli. Reszta sromotnie się rozpierzchła.

To dlaczego Chrystus nie zaprosił kobiet na Ostatnią Wieczerzę?

- Ewangelie mówią owąskim kręgu dwunastu uczniów, których Jezus zaprosił do Wieczernika. Liczba ta symbolizuje dwanaście pokoleń Izraela, które czekały na zbawienie.

Dlaczego nie zaprosił kobiet? Bo one już tam były. Przygotowały kolację, krzątały się wokół spraw gospodarskich.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 32 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    32 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':