http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Stocznie i Mariusz Kamiński w prokuraturze

Bogdan Wróblewski
2009-10-12, ostatnia aktualizacja 2009-10-11 20:44

Prokuratura Okręgowa w Warszawie ma wyjaśnić, czy doszło do przestępstwa przy sprzedaży majątku Stoczni Gdynia oraz Stoczni Szczecińskiej Nowa. Także - czy przestępstwo popełnił szef CBA, bo nie powiadomił najpierw o takich podejrzeniach prokuratury.

Mariusz Kamiński
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Mariusz Kamiński
Nie ma jeszcze decyzji o wszczęciu śledztwa, a raczej dwóch śledztw - o niegospodarność i niedopełnienie obowiązków szefa CBA. Prokuratorzy wyznaczeni zostaną dziś rano. Prokuratura nie ma źródłowych, operacyjnych materiałów z CBA - ustaliliśmy w rozmowie z zastępcą szefa warszawskiej prokuratury Katarzyną Bosiakowską.

Prokuratura ma pismo szefa kancelarii premiera Tomasza Arabskiego do prokuratora generalnego z piątku wieczorem - zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia tych dwóch przestępstw. Na dziś złożenie swojego w sprawie "podejrzenia przestępstwa przez funkcjonariuszy publicznych w związku ze sprzedażą strategicznych zakładów przemysłu stoczniowego" wraz z opracowanymi materiałami z kontroli operacyjnej (ich fragmenty ujawnił wczoraj Wprost.pl) zapowiada szef CBA Mariusz Kamiński.

Rzecznik rządu Paweł Graś mówi, że przetarg na sprzedaż majątku stoczni "na polecenie premiera Donalda Tuska był otoczony osłoną kontrwywiadowczą przez ABW, CBA i inne służby". Czy któraś ze służb informowała wcześniej o nieprawidłowościach? Graś nie ujawnia.

Co się więc zdarzyło w ostatnich dniach?

CBA nie pęka

5 października, Polska żyje sprawą hazardowego lobbingu. Jest po dymisji ministra sportu Mirosława Drzewieckiego, rezygnacji szefa klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego, ale przed decyzją premiera, że trzeba odwołać szefa CBA. Tego dnia szef CBA wysyła do premiera "opartą na materiałach analitycznych" informację o niezgodnych z prawem działaniach urzędników Agencji Rozwoju Przemysłu oraz Ministerstwa Skarbu podczas sprzedaży majątku stoczni.

We wtorek (6 października) informację Kamińskiego dostaje premier. Tego dnia rzeszowska prokuratura przedstawia szefowi CBA zarzuty "nadużycia władzy" w związku z tzw. aferą gruntową. Kamiński przed przesłuchaniem zapowiada: "CBA nie pęka!". A po przesłuchaniu - że CBA "będzie działać do ostatniej chwili". Atakuje Donalda Tuska, sugerując, że jest winny przecieku o operacji dotyczącej nielegalnego lobbingu. A wieczorem w kancelarii premiera zapada decyzja: Kamiński musi odejść. Od środy trwa procedura odwołania szefa CBA.

W piątek (9 października) premier dostaje od Kamińskiego "poszerzoną informację" w sprawie stoczni. Ale nie tylko on. Rzecznik rządu Paweł Graś ujawnia, że dzień wcześniej dostali ją też prezydent oraz prezydia Sejmu i Senatu (podobnie jak w sprawie hazardowego lobbingu).

Wieczorem w piątek informacja o "stoczniowej aferze" jest w TVN 24. A w nocy kancelaria premiera informuje, że zawiadamia prokuratora generalnego. Prokuratura wraz z zawiadomieniem min. Arabskiego dostała analizy przekazane 6 i 9 października premierowi, opatrzone przez szefa CBA klauzulą "ściśle tajne". Analizy odwołują się do podsłuchanych rozmów m.in. Wojciecha Dąbrowskiego, szefa Agencji Rozwoju Przemysłu. Cytowane są tylko - jak w przypadku sprawy hazardowej - skąpe fragmenty materiału operacyjnego.

Co znaczy "niezwłocznie"

Co min. Arabski zarzuca Kamińskiemu? CBA zebrało "dowody wskazujące na uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa" przez urzędników. Według Arabskiego ustawa o CBA zobowiązuje w takiej sytuacji szefa Biura do "niezwłocznego ich przekazania prokuratorowi generalnemu". Kamiński dotąd nie poinformował prokuratora generalnego. A więc - według Arabskiego - złamał ustawę poprzez niedopełnienie obowiązku.

Ważne może być jedno słowo. Arabski pisze o obowiązku "niezwłocznego" zawiadomienia prokuratora. Ale w przepisie ustawy o CBA, na który Arabski się powołuje, tego "niezwłocznie" nie ma. Jest tylko, że szef CBA, gdy ma dowody uzasadniające podejrzenie przestępstwa, przekazuje materiały prokuratorowi.

Nie ma natomiast wątpliwości, że szef CBA mógł najpierw o sprawie stoczni powiadomić premiera, prezydenta, prezydia Sejmu i Senatu. Bo CBA i inne służby - w zakresie zadań - mają obowiązek składania takich informacje.

- Szef CBA złożył do uprawnionych do tego podmiotów informację analityczną. Do takiego działania szef CBA był absolutnie uprawniony - podkreślał w sobotę prokurator krajowy Zalewski.

Stenogramy łączą stocznie z hazardem

- Prokurator będzie musiał ocenić i stwierdzić, czy szef CBA miał prawo uważać, że są to tylko i wyłącznie materiały, w których nie ma treści, które wskazywałyby na popełnienie przestępstwa, czy też są tam treści, które wprost wskazują na popełnienie przestępstwa - tłumaczy zawiłość sprawy Zalewski.

Inaczej rzecz przedstawia szef CBA. Pismo do premiera z 9 października zawierało - twierdzi Kamiński - zapowiedź zawiadomienia prokuratury. Zwłoka - tłumaczy - wzięła się stąd, że sparzył się na sprawie hazardowej, w której zawiadomił prokuratora generalnego o przestępstwie. Ale zanim prokuratura wszczęła śledztwo, zażądała od CBA materiałów źródłowych z kontroli operacyjnej. I wszczęła śledztwo lobbingowe po kilku dniach, gdy dostała nagrania z kontroli operacyjnej (np. z podsłuchów) oraz notatki służbowe agentów. A wciąż czeka na opracowane stenogramy z podsłuchów. Dlatego śledztwo jest w powijakach i nikt nie został w nim przesłuchany.

Kamiński zapowiada, że w sprawie stoczni "przygotuje materiały", czyli stenogramy, i przekaże je dziś - wraz z zawiadomieniem - prokuraturze.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':