http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

CBA, stocznie i PO

Renata Grochal, Wojciech Czuchnowski, knysz, kid
2009-10-12, ostatnia aktualizacja 2009-10-11 20:42

Platforma: - Działania CBA w sprawie sprzedaży stoczni to destabilizacja państwa. Opozycja: - Zaraz na porządku dziennym stanie dymisja premiera

- To nie przypadek, że sprawę stoczniową CBA ujawniła w piątek. Miała być głównym tematem przez cały weekend. I narzucić ton radom PiS i SLD [odbyły się w sobotę] - mówi poseł Jarosław Gowin z PO. - Mariusz Kamiński mówił, że CBA nie pęka. Na chwilę przed odwołaniem wyciągnie wszystko, żeby zaatakować rząd w nadziei, że się wykrwawi. A PiS i SLD zrobią wtedy rząd jedności narodu razem z PSL - kreśli scenariusz. Ale zaraz dodaje: - Z PSL mamy sygnały, że nie są zainteresowani.

Tusk wzywa Grada

W piątek wieczorem CBA wysłała do prezydenta, premiera, kancelarii Sejmu i Senatu materiały z informacją, że "interes ekonomiczny państwa może być zagrożony" w związku z prywatyzacją stoczni w Gdyni i Szczecinie. W odpowiedzi Tomasz Arabski, minister w kancelaria premiera, zawiadomił prokuratora generalnego o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez osoby publiczne zaangażowane w prywatyzację stoczni. Ale także przez szefa CBA - bo mając materiały operacyjne wskazujące na możliwość przestępstwa, nie powiadomił prokuratury.

W materiałach CBA mają być m.in. stenogramy z podsłuchanych rozmów wiceministra skarbu Zdzisława Gawlika i urzędników Agencji Rozwoju Przemysłu (prowadziła sprzedaż stoczniowego majątku). Ma być mowa o ministrze skarbu Aleksandrze Gradzie, ale bez jego wypowiedzi.

W sobotę premier wezwał Grada, a ten potem odsunął od prywatyzacji stoczni cały zespół urzędników. Czy Grada czeka dymisja? Żaden ze współpracowników premiera nie odpowiedział nam na to pytanie. Z Gradem nie udało nam się skontaktować.

- Poczekajmy do poniedziałku, przeczytamy stenogramy w jednej z gazet - ironizował tylko rzecznik rządu Paweł Graś (stenogramy ze sprawy lobbingu hazardowego wydrukowała "Rzeczpospolita").

Był kwiecień. Jest październik

Już wczoraj część stenogramów ujawnił portal Wprost.pl. Wynika z nich, że urzędnicy preferowali jednego inwestora - katarski fundusz, który ostatecznie nie wpłacił pieniędzy za stocznie. Materiały ujawnione przez "Wprost" pochodzą z okresu od kwietnia do czerwca 2009 r. Zapytaliśmy CBA, dlaczego Biuro już wtedy nie powiadomiło o nich premiera w ramach działań mających osłaniać przetarg, czyli tzw. tarczy antykorupcyjnej. Dlaczego dopiero teraz CBA uznało je za dowody przestępstwa i rozesłało na adres najważniejszych osób w państwie?

- Wszystko, co mamy do powiedzenia, jest w oświadczeniu szefa CBA - powiedziała Grażyna Matuszak z wydziału prasowego Biura. Tam wyjaśnienia nie ma.

Pytamy osoby, które "tajne" materiały CBA widziały. - Sprawa hazardowa miała charakter etyczno-moralny z politycznymi konsekwencjami i podejrzeniem przestępstwa. Sprawa stoczni ma poważniejszy ciężar, przecież kancelaria premiera natychmiast złożyła zawiadomienie o przestępstwie - mówi "Gazecie" wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński (Lewica). Nie chce potwierdzić, czy bezpośrednio obciążają Grada.

Wicemarszałek Sejmu Bogdan Borusewicz (PO): - Jeśli w przypadku afery hazardowej można było mieć wątpliwości, czy to działanie polityczne szefa CBA (ze względu na sposób i czas ujawnienia sprawy, a nie ze względu na zachowanie polityków PO), to w przypadku afery stoczniowej takich wątpliwości nie ma. Modus operandi jest ten sam: szef CBA wysyła tajne materiały do prezydenta, marszałków i wicemarszałków Sejmu i Senatu, oni nie mogą nic o tym powiedzieć, bo obowiązuje ich tajemnica. I zaraz te materiały stają się wszystkim znane, bo przeciekają do mediów.

Borusewicz dodaje: - W hazardowej mieliśmy do czynienia z niedopuszczalnym załatwianiem, w stoczniowej zarzut, jaki można postawić, jest taki, że chciano za wszelką cenę, nawet idąc na skróty, zachować produkcję w stoczni.

PiS i SLD atakują

Sprawę przez cały weekend nagłaśniała opozycja. - Ta sytuacja wymaga dalej idących środków niż komisja śledcza - mówił w sobotę prezes PiS Jarosław Kaczyński. Przestrzegał, żeby działań CBA nie wiązać z PiS. - Proszę wskazać najmniejszy dowód, że mieliśmy związek z akcjami CBA - mówił prezes PiS. Choć według "Rzeczpospolitej" o wszczęcie śledztwa w sprawie stoczni poprosił CBA poseł PiS Zbigniew Kozak.

- Morale partii radykalnie wzrosło. O wiele lepiej pracuje się, czując, że w kolejnych wyborach mamy szanse na zwycięstwo - mówił nam wczoraj jeden z bliskich współpracowników Kaczyńskiego. - Pojawią się pewnie kolejne wątki. Sprawa stoczni jest dla PiS jeszcze lepsza niż hazardowa. To był symbol, jeden z najważniejszych tematów ostatniej kampanii do europarlamentu. Zaraz na porządku dziennym stanie sprawa dymisji Tuska, bo nie można wymieniać całego gabinetu i bronić tylko premiera. A to minimalizuje aspiracje prezydenckie Tuska. Szef SLD Grzegorz Napieralski mówił zaś: - Afera hazardowa jak w soczewce pokazała prawdę o partii Donalda Tuska, a raczej o partii Mira, Zbycha, Grześka, a za chwilę Olka Grada, bo następna afera, która dzisiaj jest ujawniona przez media, to afera dotycząca polskich stoczni.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':