Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl
- Miałem dość. Demolowali izbę przyjęć, obrażali lekarzy, rzucali się na pielęgniarki - opowiada dyr. Nowak. Dlatego kierowany przez niego Regionalny Szpital Specjalistyczny w Grudziądzu zaczął jako pierwszy w kraju wystawiać rachunki pijanym pacjentom. - Często ci menele mają gruźlicę, świerzb, wszy. Żeby chronić innych pacjentów, muszę ich izolować. Kończy się tak, że pijak leży sam na sali, a inni chorzy na korytarzu. Absurd!
W szpitalu Nowaka kasują każdego, kto ma we krwi co najmniej pół promila - niezależnie od tego, czy jest ubezpieczony, czy nie. Pozwala na to art. 33 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej. Od czerwca wystawiono sto rachunków, w sumie na 60 tys. zł. Płacą najczęściej mężczyźni w średnim wieku. Do szpitala przyszli głównie z połamanymi rękami, nogami, z rozbitymi nosami. Rekordzista zapłacił 25 tys. zł. Po pijanemu spadł z dachu i uszkodził sobie kręgosłup.
- To zgodne z prawem - mówi Barbara Nawrocka, rzeczniczka kujawsko-pomorskiego
NFZ. Nie słyszała jednak, żeby ktoś wcześniej korzystał z tego prawa.
Dlaczego pijanemu nie należy się bezpłatne leczenie? Według Nowaka nietrzeźwi generują większe koszty i z własnej winy obciążają podatników. Przykład: jeśli na izbę przyjęć przyjeżdża trzeźwy i mówi, że boli go brzuch, robi się mu USG i to na ogół wystarcza do diagnozy. Pijany nie umie powiedzieć, co mu dolega, więc lekarz, by niczego nie przeoczyć, wykonuje USG, rentgen, tomografię.
- A jak pójdę na wesele, wypiję dwie setki i dostanę zawału, to też mnie pan podliczy? - pytam.
Nowak: - Oczywiście. Jeśli pani wie, że ma nadwagę, kłopoty z nadciśnieniem, jeśli były w przeszłości bóle w okolicy mostka, jeśli pani wie, że będzie tańczyć, że będzie duszno, i mimo to pani leje w siebie wódkę, to pani sama jest zawałowi winna.
A co, kiedy mój brat, wracając na rauszu, oberwie od oprychów?
Dyrektor mu też policzy, bo statystycznie w bójki najczęściej wdają się pijani - zaczepiają, ubliżają i sami pakują się w kłopoty.
- Jak ktoś po pijaku zdemoluje wystawę, to płaci. Nikt go nie pyta, dlaczego się upił. Pić na ulicy nie wolno. Pijany nie wsiądzie do samolotu. Wyproszą go z teatru. To jest dla wszystkich oczywiste. Tylko do szpitala pijak może przyjść i oczekiwać kosztownego leczenia - unosi się Nowak.
A jeśli ktoś uzna, że szpital niesłusznie wystawił mu rachunek?
Nowak: - To może iść do sądu i udowadniać, że to nie przez alkohol złamał rękę.
Ale do tej pory wszyscy nietrzeźwi pacjenci płacili bez szemrania, tylko niektórzy prosili o rozłożenie na raty.
Ściągnięte od nich pieniądze idą na bezpłatne badania profilaktyczne dla mieszkańców i lepszy sprzęt do diagnostyki.
Komentarz dla Gazety Dorota Safjan, doktor prawa, b. dyrektor departamentu zdrowia NIK, b. wiceminister finansów Dyrektor szpitala korzysta z rozwiązań ustawowych i ma rację, że pobiera pieniądze. Ale te przepisy należy traktować zawężająco, bo są wyjątkiem od ogólnej reguły, że ubezpieczonym należą się bezpłatne świadczenia zdrowotne. Można je stosować, tylko gdy nadmierne spożycie alkoholu było bezpośrednią przyczyną znalezienia się w szpitalu, np. kiedy pijany wpadnie pod
samochód. Gdy ktoś zostanie pobity, mogą już być wątpliwości, czy nie zostałby pobity również, gdyby był trzeźwy. Rozciąganie tego na sytuację, w której ktoś po dwóch kieliszkach dostał zawału, to już nadużywanie prawa.
not. nat