http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czego nauczyłem się od Marka Edelmana?

Wiktor Osiatyński, publicysta, konstytucjonalista
2009-10-12, ostatnia aktualizacja 2009-10-09 19:41

RAPORTY
Czego mnie nauczył Marek Edelman?

- że życie, każde życie, jest tak wielką wartością, że nie należy go poświęcać dla symbolu;

- że nie można pozwolić się wepchnąć na beczkę, dać się upokorzyć;

- ale też, że nie można potępiać, a nawet oceniać tych, którzy dali się na nią wepchnąć, bo może pozwolili na to z głodu, z powodu cierpienia, a nawet tylko ze strachu;

- że trzeba być solidarnym z innymi, a zwłaszcza z prześladowanymi, upokarzanymi i i cierpiącymi, bo każdy z nich jest Żydem, jest w takiej sytuacji, w jakiej byli Żydzi w getcie;

- że ludzi trzeba starać się ocalić, bo przecież w życiu chodzi o odroczenie nieuchronnego wyroku - o kilka lat albo nawet o kilka dni;

- mimo że każda śmierć jest godna, nie tylko w walce, ale także w komorze gazowej i że "niegodna śmierć jest tylko wtedy, gdy próbowało się przeżyć cudzym kosztem";

- że trzeba być z człowiekiem do samego końca; że podopiecznych-podwładnych i poddanych opiece chorych -trzeba prowadzić przez życie i przez śmierć, tak by przez jedno i drugie mogli przejść jak najbezpieczniej;

- i wiele innych nauk - dotyczących spraw równie ostatecznych.

*** Fragmenty laudacji na cześć Marka Edelmana, laureata Nagrody Lewiatana 2008

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':