Po pierwsze. Po pierwsze.
PiS szybko i energicznie odzyskuje władzę w
TVP. Nie może już zaprzeczać, że jest w medialnej koalicji z lewicą.
To właśnie o Gargas - według Janusza Kaczmarka - mówił dwa lata temu
Zbigniew Ziobro, gdy u Andrzeja Urbańskiego zabiegał o jej awans w TVP, że "pociągnie pracę, tak jak byśmy oczekiwali".
A jeśli ktoś miałby wątpliwości, czy Kaczmarek mówi prawdę (bo może zwyczajnie mści się na Ziobrze?), wystarczy, by obejrzał parę archiwalnych "Misji specjalnych" pod redakcją Anity Gargas. Zrozumie od razu, że Kaczmarek (i Ziobro) mówili prawdę: Gargas wie, jak spełniać oczekiwania braci Kaczyńskich. Jej programy były jak pas transmisyjny władzy.
Było wszystko co najważniejsze w IV RP: polowanie na agentów (nawet martwych), oligarchów, przecieki z
IPN, spiski, insynuacje. Było niszczenie politycznych przeciwników PiS.
Po drugie. Do tej pory nawet Farfał w fotelu prezesa TVP nie skłonił Platformy do zmiany prawa medialnego i wyrwania mediów publicznych z rąk polityków. Może wytrąci ich z letargu wizja "Misji specjalnej" aż do wyborów prezydenckich?
Czytaj także: Anita Gargas wraca do TVP