Teresa Kuczyńska w sierpniu 2005 r. w tekście „To była nagonka” napisała, że „ » GW «woła o inwigilację ugrupowań prawicowych, o delegalizację ich partii”. Agora pozwała za do „Tygodnik Solidarność”.
- W krytycyzmie "TS" wobec "Gazety Wyborczej" nie widzę nic niestosownego, ale "Gazeta" nigdy nie nawoływała do inwigilacji ani delegalizacji partii prawicowych. Przeciwnie, piętnowała inwigilację Porozumienia Centrum, partii braci Kaczyńskich, brała ich w obronę - mówił przed sądem naczelny "Gazety"
Adam Michnik.
Dodał, że artykuł "TS" był kłamliwy i oszczerczy, uderzał w ludzi, którzy "wiele lat walczyli o demokrację". Zdaniem wydawcy "Gazety" miał godzić w wiarygodność "Gazety".
Naczelny "Tygodnika" Jerzy Kłosiński tłumaczył, że tekst był "klasyczną polemiką prasową", opinią.
Proces trwał cztery lata. Sąd przyznał rację powódce (czyli Agorze), bo nie było żadnej publikacji „Gazety”, która uzasadniałaby tezę Kuczyńskiej. Autorka, naczelny „TS” i jego wydawca - spółka TYSOL - zamieścić mają na swoich stronach osobne oświadczenia, w których przeproszą za nieprawdziwe wypowiedzi „godzące w dobre imię i wiarygodność » Gazety «”. Zapłacić też mają solidarnie 20 tys. zł zadośćuczynienia na Zakład dla Niewidomych w Laskach. Wyrok nie jest prawomocny.