Barack Obama laureatem Pokojowej Nagrody Nobla. Czytaj więcej>>
Środa przyniosła Obamie i popierającym go Demokratom fantastyczną wiadomość - Biuro Budżetowe Kongresu, niezależna organizacja sprawdzająca koszty i efekty przygotowywanych ustaw, stwierdziło, że jedna z wersji reformy ubezpieczeń zdrowotnych pozwoli objąć ubezpieczeniem 29 mln osób, a nie zwiększy deficytu.
To kluczowa wiadomość, bo dotąd najpoważniejszym argumentem przeciwników reformy było to, że osłabi ona i tak katastrofalny stan kasy amerykańskiego państwa (zakończony 30 września rok finansowy przyniósł deficyt w wysokości 1,4 bln dol.). Pierwotne założenia reformy miały kosztować ponad 1,2 bln dol. i zwiększać deficyt o ponad 100 mld. Teraz wersja ustawy autorstwa komisji finansów Senatu ma kosztować 829 mld i de facto zmniejszyć deficyt (bo m.in. podnosi podatki, a część jej kosztów pokryją szpitale). - Zbliżamy się do ostatniej prostej - stwierdziła Nancy Pelosi, demokratyczna szefowa Izby Reprezentantów.
Wielu obserwatorów jest jednak ostrożniejszych. Mający większość w Kongresie Demokraci nadal nie są zjednoczeni co do zasad reformy, np. czy i w jakiej formie ma powstać ubezpieczyciel publiczny, który będzie konkurował z prywatnymi. Wpływowe i popierające Obamę i Demokratów lobby szpitalne skrytykowało projekt komisji senackiej, mówiąc, że w sumie zwiększa on liczbę ubezpieczonych w zbyt małym stopniu. W tej chwili bez ubezpieczenia jest ok. 45-47 mln mieszkańców
USA, ponad 10 mln z nich to nielegalni imigranci. Projekt ustawy ma do 2019 r. ubezpieczyć 29 mln osób, nadal bez ubezpieczenia będzie ok. 25 mln (prawie połowę z tego stanowić będą nielegalni imigranci).
Republikanie od razu spróbowali zgasić radość Demokratów, mówiąc, że raport Biura Budżetowego nie ma większego znaczenia, bo gdy szefowie lewicy "za zamkniętymi drzwiami" przygotują w Kongresie ostateczną wersję ustawy, będzie ona dużo droższa.
Jednak większość komentatorów uważa raport o niezbyt wysokich kosztach reformy za przełomowy. Jest też inna dobra wiadomość dla Obamy - w ostatnich sondażach poparcie dla reformy wzrosło, np. w badaniu AP/GfK sprzed dwóch dni z 34 do 40 proc. (liczba przeciwników zmalała z 49 do 40 proc.).
"Nowa
matematyka zwiększa szanse na reformę" - pisze konserwatywny "Wall Street Journal". "Lobbyści obu stron sporu zajmują się teraz już tym, jak ostatecznie ustawa będzie wyglądać, a nie tym, czy w ogóle powstanie".
Jeśli Obamie rzeczywiście uda się do końca 2009 r. przepchnąć reformę przez Kongres, będzie to największy sukces pierwszego roku jego prezydentury.