http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Obama zaczyna wygrywać reformę zdrowia

Marcin Bosacki, Waszyngton
2009-10-09, ostatnia aktualizacja 2009-10-09 12:26

Prezydent Barack Obama jest bliżej przeprowadzenia swej sztandarowej reformy - zmiany systemu ubezpieczeń zdrowotnych w USA.

Barack Obama laureatem Pokojowej Nagrody Nobla. Czytaj więcej>>



Środa przyniosła Obamie i popierającym go Demokratom fantastyczną wiadomość - Biuro Budżetowe Kongresu, niezależna organizacja sprawdzająca koszty i efekty przygotowywanych ustaw, stwierdziło, że jedna z wersji reformy ubezpieczeń zdrowotnych pozwoli objąć ubezpieczeniem 29 mln osób, a nie zwiększy deficytu.

To kluczowa wiadomość, bo dotąd najpoważniejszym argumentem przeciwników reformy było to, że osłabi ona i tak katastrofalny stan kasy amerykańskiego państwa (zakończony 30 września rok finansowy przyniósł deficyt w wysokości 1,4 bln dol.). Pierwotne założenia reformy miały kosztować ponad 1,2 bln dol. i zwiększać deficyt o ponad 100 mld. Teraz wersja ustawy autorstwa komisji finansów Senatu ma kosztować 829 mld i de facto zmniejszyć deficyt (bo m.in. podnosi podatki, a część jej kosztów pokryją szpitale). - Zbliżamy się do ostatniej prostej - stwierdziła Nancy Pelosi, demokratyczna szefowa Izby Reprezentantów.

Wielu obserwatorów jest jednak ostrożniejszych. Mający większość w Kongresie Demokraci nadal nie są zjednoczeni co do zasad reformy, np. czy i w jakiej formie ma powstać ubezpieczyciel publiczny, który będzie konkurował z prywatnymi. Wpływowe i popierające Obamę i Demokratów lobby szpitalne skrytykowało projekt komisji senackiej, mówiąc, że w sumie zwiększa on liczbę ubezpieczonych w zbyt małym stopniu. W tej chwili bez ubezpieczenia jest ok. 45-47 mln mieszkańców USA, ponad 10 mln z nich to nielegalni imigranci. Projekt ustawy ma do 2019 r. ubezpieczyć 29 mln osób, nadal bez ubezpieczenia będzie ok. 25 mln (prawie połowę z tego stanowić będą nielegalni imigranci).

Republikanie od razu spróbowali zgasić radość Demokratów, mówiąc, że raport Biura Budżetowego nie ma większego znaczenia, bo gdy szefowie lewicy "za zamkniętymi drzwiami" przygotują w Kongresie ostateczną wersję ustawy, będzie ona dużo droższa.

Jednak większość komentatorów uważa raport o niezbyt wysokich kosztach reformy za przełomowy. Jest też inna dobra wiadomość dla Obamy - w ostatnich sondażach poparcie dla reformy wzrosło, np. w badaniu AP/GfK sprzed dwóch dni z 34 do 40 proc. (liczba przeciwników zmalała z 49 do 40 proc.).

"Nowa matematyka zwiększa szanse na reformę" - pisze konserwatywny "Wall Street Journal". "Lobbyści obu stron sporu zajmują się teraz już tym, jak ostatecznie ustawa będzie wyglądać, a nie tym, czy w ogóle powstanie".

Jeśli Obamie rzeczywiście uda się do końca 2009 r. przepchnąć reformę przez Kongres, będzie to największy sukces pierwszego roku jego prezydentury.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':