- CBA wykorzystało moją zgodę do spartolenia sprawy kosztem milionów złotych - tak Andrzej Czuma we wtorek po godz. 23 odpowiedział w
TVP na oskarżenia Mariusza Kamińskiego. Szef CBA na konferencji zorganizowanej po postawieniu mu zarzutów za działania przy aferze gruntowej powiedział, że Czuma "na operację specjalną udzielił osobistej zgody" Operacja jest - według Kamińskiego - prowadzona w ramach trwającego już trzy lata śledztwa prokuratury w Katowicach. - Jestem zszokowany, że min. Czuma przedstawił te działania w sposób karykaturalny. To jest nielojalność wobec prokuratury w Katowicach, nie mówiąc o CBA - mówił.
W ten sposób skomentował słowa Czumy, który w ub. tygodniu w Radiu ZET, ujawnił, że szef CBA "przyszedł do niego i chciał aresztować Jolantę Kwaśniewską".
Szczegóły operacji przeciwko żonie byłego prezydenta ujawniła "Gazeta". Agent o pseudonimie operacyjnym "Tomasz Małecki" rozpracowywał Jana J. i jego matkę Marię, dawnych właścicieli, a obecnie administratorów domu w Kazimierzu. CBA było przekonane, że dom jest własnością Jolanty Kwaśniewskiej i jej męża i że został kupiony na podstawioną osobę. By to udowodnić, agent kupił dom, proponując, że zapłaci 1,6 mln zł oficjalnie, a 1,5 mln wręczy Janowi J. Liczył, że pieniądze trafią do Kwaśniewskiej. Tak się nie stało i operacja zakończyła się fiaskiem. CBA "odbiło" gotówkę. "Małecki" nie wpłacił też pieniędzy z umowy kupna domu.
Kamiński, oskarżając Czumę o ujawnienie tajemnic operacji, dodał, że informacje podane przez "Gazetę" "są nieprawdziwe". Nie sprecyzował, w którym miejscu podaliśmy nieprawdę.
- Nie mogę nic powiedzieć, bo sprawa jest rozwojowa - stwierdził tylko.
W oświadczeniu na stronie ministerstwa Andrzej Czuma potwierdza, że na wniosek Kamińskiego wyraził zgodę na operację specjalną „ponieważ wniosek konstruował podejrzenie o popełnieniu kilku poważnych przestępstw”. Według ministra
„Prokurator Generalny nie ma prawa merytorycznej kontroli materiału operacyjnego, stanowiącego podstawę wniosku CBA. Odpowiedzialność za prawdziwość tez zawartych we wniosku ponosi całkowicie wnioskodawca, czyli CBA”. Wniosek był ściśle tajny. W oświadczeniu minister stwierdza: „Wymienienie przeze mnie nazwiska Jolanty Kwaśniewskiej [w wypowiedzi radiowej] nie ma żadnego związku z opisanym przedmiotem postępowania i nie stanowi ujawnienia tajemnicy państwowej”.
W oświadczeniu ważna jest data - lipiec 2009 r. Wtedy Kamiński przedstawił swój wniosek. Tymczasem agent "Tomek" rozpracowywał Jana J. od początku roku. Transakcja sprzedaży domu nastąpiła 29 lipca. Wcześniej "Tomek" zaprzyjaźnił się z Janem J. i jego rodziną. Podana przez Czumę data to kolejny dowód na to, że "Tomek" był agentem usytuowanym w środowisku celebrytów. Równolegle ze sprawą "willi Kwaśniewskich" pracował przez dwa lata nad Weroniką Marczuk-Pazurą, dzięki której poznawał ludzi biznesu, mediów i rozrywki. Przypuszczalny schemat jego działania wyglądał tak, że gdy kończył któryś z rozpracowywanych wątków, CBA zgłaszało wniosek o zgodę na operację specjalną.
Działalność agenta w pełni akceptował szef CBA. - Chcę wyrazić ogromne uznanie dla funkcjonariuszy, którzy prowadzili tę operację - oświadczył Kamiński na konferencji w Rzeszowie.