http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nowa tarcza w Polsce?

Marcin Bosacki, Waszyngton
2009-10-08, ostatnia aktualizacja 2010-08-13 00:56

W najbliższych dniach dojdzie do serii polsko-amerykańskich wizyt na wysokim szczeblu. Jest niemal pewne, że w 2010 r. do Polski przyjadą rakiety Patriot. To, czy USA będą budować u nas nową tarczę, zależy tylko od naszego rządu

W przyszłym tygodniu do Polski przyjedzie wiceminister obrony Alexander Vershbow, który przygotuje grunt pod wizytę wiceprezydenta Joe Bidena. Ten spędzi w Warszawie dwa dni między 20 a 24 października, odwiedzi też Pragę i Bukareszt. Rozmawiać ma i z premierem Donaldem Tuskiem, i z prezydentem Lechem Kaczyńskim. Wreszcie w pierwszych dniach listopada do Waszyngtonu przyjedzie szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski.

Co z tych wszystkich konsultacji ma wynikać? - Za kilka tygodni powinniśmy wiedzieć, czy będziemy budować w Polsce część tarczy antyrakietowej według nowej koncepcji prezydenta Obamy - mówi nam źródło w rządzie USA. - Nasze stanowisko jest jasne: chcemy budować bazę antyrakiet SM-3 w Redzikowie pod Słupskiem - tam, gdzie ekipa Busha planowała bazę dla swoich antyrakiet. Teraz wszystko zależy od decyzji rządu w Warszawie.

17 września Barack Obama ogłosił zmianę koncepcji obrony przeciwrakietowej w Europie. Zamiast radaru w Czechach i baterii 10 antyrakiet w Polsce zdecydował się na system oparty na wyrzutniach rakiet SM-3 przechwytujących głównie rakiety krótkiego i średniego zasięgu. To nad tymi pociskami - zdaniem władz USA - w pierwszej kolejności pracuje dziś Iran.

Najpierw mają bronić Europy SM-3 na okrętach na Morzy Śródziemnym (i być może też Bałtyku), potem - na ruchomych platformach umieszczonych w kilku miejscach kontynentu, w tym w Polsce.

Zdaniem Amerykanów, jeśli Polska zgodzi się na goszczenie elementów nowej tarczy, nie będzie do tego potrzebna nowa umowa - wystarczy ratyfikowanie przez polski parlament tej, którą rząd Tuska podpisał z administracją Busha w sierpniu 2008 r. W tamtej nie określono dokładnie systemu, który znajdzie się w Polsce, a jedynie ogólne "rozmieszczenie na terytorium Polski amerykańskich antybalistycznych obronnych rakiet przechwytujących". Najwyżej będzie trzeba dopisać do niej nowy aneks techniczny. Być może z tego powodu zmienią się też granice bazy w Redzikowie.

W kwestii rakiet Patriot do obrony przeciwlotniczej, na których Warszawie bardzo zależało, podobno już wszystko jest jasne. Amerykanie chcą, by Patrioty, które mają być rotacyjnie umieszczane w Polsce, były w pełni uzbrojone i włączone w polski system obronny.

By w Polsce mogły stacjonować oddziały amerykańskie - najpierw przy Patriotach, a potem, zapewne ok. 2015 r., przy bazie SM-3 - oba państwa muszą podpisać umowę o statusie wojsk (tzw. SOFA). Najbardziej kontrowersyjne jest zawsze ustalenie, w jaki sposób będą sądzeni żołnierze USA w przypadku oskarżenia o przestępstwa. Negocjacje w tej sprawie ślimaczyły się od roku, w tej chwili także one ruszyły z kopyta. W ubiegłym tygodniu m.in. o tym rozmawiał w Waszyngtonie wiceszef MON Stanisław Komorowski. Wczoraj powiedział PAP: - Nastąpiło znaczne zbliżenie stanowisk w najtrudniejszych sprawach.

Także nasze źródła amerykańskie mówią: - SOFA nie powinna być przeszkodą, rozwiązania będą podobne do umów z innymi krajami Europy.

Z kopyta rusza też wprowadzanie w życie zapisów porozumienia o strategicznym partnerstwie Polski i USA, które także podpisano w sierpniu 2008 r. Na pierwsze spotkanie tzw. Grupy Wysokiego Szczebla ds. Obronności przyjedzie w przyszłym tygodniu Vershbow, który będzie jej przewodniczył ze strony amerykańskiej. Ze strony polskiej będzie to wiceminister Komorowski. Podobna grupa ma powstać w najbliższym czasie do stałych konsultacji w kwestiach politycznych.

Wielu analityków w Waszyngtonie uważa, że administracja Obamy zaczęła zwracać na Polskę i Europę Środkową większą uwagę po fali krytyki dotyczącej lekceważenia sojuszników. Spłynęła ona na Biały Dom nie tylko z naszego regionu, ale także z mediów i od polityków w Waszyngtonie po próbach wysłania na obchody 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej delegacji niskiego szczebla oraz w wyniku przekonania, że ogłoszenie zmiany koncepcji tarczy było ukłonem w stronę Rosji.

Jedno z naszych amerykańskich źródeł mówi, że sytuacja jest inna: - By sprawy w stosunkach z Polską mogły ruszyć z miejsca, rzeczywiście potrzebna była decyzja w sprawie tarczy, kwestii dla stosunków dwustronnych zasadniczej. A przegląd koncepcji tarczy po prostu musiał trwać. W dodatku kompletowanie ekipy zajmującej się Europą w administracji Obamy trwało długo, do lata. Teraz, gdy jedna i druga sprawa jest załatwiona, w stosunkach z Polską możemy przejść do konkretów. I przechodzimy. 17 września powiedzieliśmy, że w sprawie tarczy was nie porzucamy, tylko zmieniamy koncepcję. I słowa dotrzymujemy.

*Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow powiedział wczoraj, że "nowy plan obrony antyrakietowej, który wysuwa administracja Obamy zamiast koncepcji Busha, stwarza niezłe warunki do dialogu i według naszych wstępnych ocen nie stwarza tego ryzyka, które stwarzałby tamten".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 8 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':