http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Prezydent Klaus nie odbiera telefonów z UE

Tomasz Bielecki, Bruksela, Lubosz Palata, Praga, bart
2009-10-08, ostatnia aktualizacja 2009-10-08 07:42

Prezydent Czech Vaclav Klaus jest pod wrażeniem moskiewskich uroczystości rocznicy zakończenia II wojny światowej
Prezydent Czech Vaclav Klaus jest pod wrażeniem moskiewskich uroczystości rocznicy zakończenia II wojny światowej
Fot. Petr David Josek AP

- Los traktatu lizbońskiego w Czechach jest niejasny. Dlatego musimy wstrzymać się z rozmowami o nowym podziale stanowisk w Brukseli - ogłosił w środę szwedzki premier Fredrik Reinfeldt, który przewodniczy UE

SERWISY
Szwecja chciałaby już rozpocząć konsultacje z przywódcami krajów przed unijnym szczytem planowanym na 29-30 października, na którym powinny zostać uzgodnione m.in. nazwiska unijnego szefa dyplomacji oraz przewodniczącego Rady Europejskiej nazywanego prezydentem UE. Te dwie funkcje, które mają usprawnić działania Brukseli, wprowadza nowy traktat lizboński. Kłopot w tym, że wciąż brakuje pod nim podpisów prezydentów Polski i Czech.

- Jestem przekonany, że czeskie procedury ratyfikacyjne zakończą się przed końcem roku - mówił podczas wczorajszej wideokonferencji z Reinfeldtem oraz szefem Komisji Europejskiej José Manuelem Barrosem i szefem Parlamentu Europejskiego Jerzym Buzkiem czeski premier Jan Fischer. Do Brukseli nie doleciał z powodu awarii samolotu.

Bruksela chciałaby zakończenia ratyfikacji jeszcze przed październikowym szczytem. Problem w tym, że czeski prezydent Vaclav Klaus robi wszystko, by wykręcić się od podpisu. Zanim będzie musiał - wedle prawa - zatwierdzić ratyfikację, to na temat traktatu musi się jeszcze wypowiedzieć czeski trybunał konstytucyjny.

- Sędziowie są niezależni, ale przyspieszyli swe obrady. To dobry znak - podkreślał Fischer, który nie wątpi w zgodność Lizbony z czeską konstytucją (co zresztą trybunał potwierdził w pierwszej rozprawie przed rokiem).

Trybunał w przyszłym tygodniu ogłosi, kiedy podejmie decyzję. - Ja zacznę konsultacje na temat obsady nowych stanowisk, a José Manuel Barroso na temat formowania nowej Komisji Europejskiej dopiero, kiedy zyskamy pełną jasność w sprawie traktatu - mówił Reinfeldt. Sugerował, że wystarczającym sygnałem może być przyszłotygodniowa deklaracja trybunału w Pradze.

A jeśli Czesi nie zdążą? - Zacznie się prawne zamieszanie w UE - ostrzegał Reinfeldt. Europejscy dyplomaci spekulują w Brukseli, że nowa Komisja Europejska może zostać powołana na podstawie obecnego traktatu nicejskiego (przewiduje jej zmniejszenie o co najmniej jedną osobę), a rozgrywki stolic w sprawie obsady stanowisk szefa dyplomacji i prezydenta UE rozciągną się na kilka miesięcy.

Jerzy Buzek przekonuje, że prezydent Lech Kaczyński zamierza podpisać traktat jeszcze w tym tygodniu. - Prezydent Polski obiecał mi to przed siedmioma miesiącami - przypomniał Barroso. Buzek jedzie do Pragi w piątek, ale kancelaria Klausa nie potwierdziła jeszcze, czy prezydent Czech się z nim spotka.

Podczas wideokonferencji prasowej padło pytanie, dlaczego rozmawia się z czeskim premierem, a nie prezydentem, na którego - jak powiedział Buzek - czeka 500 mln obywateli UE. Powód jest banalny - czeski prezydent nie odbiera telefonów szwedzkiego premiera. - Jeszcze się nie dodzwoniłem - przyznał Reinfeldt.

Klaus jest w Albanii, gdzie na pytanie, dlaczego nie chce podpisać Lizbony i szkodzi tym albańskim zabiegom o wejście do UE, odparł: - To mit, że bez tego traktatu nie można powiększyć Unii.

I powtórzył, że w tej chwili nie może podpisać traktatu bo jego zgodność z konstytucją sprawdza trybunał konstytucyjny.

Wczoraj palcem Brukseli i Pradze pogroził austriacki kanclerz Walter Faymann. - Potrzebny jest plan B na wypadek, gdyby prezydent Klaus nie podpisał traktatu. Unia będzie musiała wynegocjować nowy traktat albo zmienić obowiązujący traktat nicejski - powiedział dziennikowi "Heute". W obydwu przypadkach kanclerz zapowiedział rozpisanie referendum. Austriacka socjaldemokracja zapowiada zresztą od lat, że w taki sposób będzie ratyfikować kolejne unijne traktaty - w ten sposób zbiera punkty w najbardziej eurosceptycznym społeczeństwie UE.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 11 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':