Wypowiedź Michaela Bertramsa sprzed dwóch tygodni wałkują od wczoraj niemieckie media. - Coraz głośniej słychać muzułmanów domagających się nauki o islamie w szkołach, zwolnienia dziewcząt z zajęć na pływalni i noszenia chust przez nauczycielki w szkołach - wyliczał w Münster. I apelował, by nie iść na ustępstwa, bo islamski światopogląd jest nie do pogodzenia z konstytucją.
- Niech wystarczą tylko dwa pojęcia głoszone przez islam: szariat [czyli wprowadzanie prawa islamskiego do ustroju państwa] i postulat stworzenia państwa religijnego. Niemieckie organizacje islamskie nie kryją, że choć działają w oparciu o konstytucję, to popierają rozwiązania sprzeczne z wyznawanymi przez nas wartościami - przestrzegał Bertrams. Dlatego - mówił - państwo nie może traktować islamu tak jak traktuje Kościoły chrześcijańskie, czyli np. wspierać meczety pieniędzmi z podatku kościelnego.
"Ogólne sądy Bertramsa szkodzą zaufaniu do państwa prawa. To poważne odejście od obowiązującej wykładni prawa" - komentuje w "Die Zeit" prof. Bülent Ucar, wykładowca pedagogiki islamskiej w Osnabrück, Turek z pochodzenia.
Muzułmanów irytuje też to, że sędzia Bertrams wypowiedział się podczas obchodów 75. rocznicy tzw. oświadczenia z Barmen, w którym hierarchowie Kościoła ewangelickiego-augsburskiego przestrzegali przed nazizmem. Uznali, że sędzia traktuje islam jak podobne zagrożenie. - Sędzia złamał zasadę neutralności światopoglądowej państwa - ocenia Maryan Weiss z Centralnej Rady Muzułmanów w Niemczech.
Krytyka muzułmanów Bertramsowi raczej nie zaszkodzi, tym bardziej że jego poglądy mają sporo zwolenników. Dwa lata temu
Kościół ewangelicki wykluczył bliski dialog z islamem. Solą w oku są przede wszystkim meczety, które chcą budować muzułmanie - w Kolonii i Berlinie dochodziło z tego powodu do ostrych protestów, które usiłowali wykorzystać neonaziści.
Niechętne muzułmanom nastroje podgrzewają doniesienia o zabójstwach honorowych popełnianych w Niemczech przez Turków czy Arabów. Coraz częściej mówi o infiltracji Niemiec przez islamskich terrorystów.
Ale badania socjologów przeczą tezom Bertramsa. 3,5-milionową społeczność muzułmańską cechuje tolerancja, choć większość niemieckich wyznawców islamu jest religijna - wynika z raportu Fundacji Bertelsmanna. Tylko 36 proc. muzułmanów jest za noszeniem chusty przez kobiety. Zdecydowana większość uważa, że islam nie ma wpływu na ich poglądy polityczne, i odżegnuje się od budowy islamskiego państwa. 86 proc. jest za dialogiem z innymi religiami.