Opowieść o Anglii czasów Henryka VIII prowadzona jest z punktu widzenia politycznego geniusza o wielu twarzach Tomasza Cromwella. Powieść łączy w sobie jednak nie tylko polityczne wątki, ale też społeczne i psychologiczne obserwacje. Autorka zawarła je w precyzyjnej, wielowątkowej fabule.
Tegoroczna laureatka najważniejszej nagrody dla książek anglojęzycznych to 57-letnia Angielka, z wykształcenia prawniczka. Ma na koncie już wiele tytułów, np. "Fludd" czy "Beyond Black". W finale Mantel pokonała m.in. dwoje laureatów z ubiegłych lat - J.M. Coetzeego i A.S. Byatt. Południowoafrykański noblista miał szansę być pierwszym w historii pisarzem, który po raz trzeci otrzyma Bookera - zdobył już go za "Życie i czasy Michaela K." (1983) oraz "Hańbę" (1999). Tym razem znalazł się w finale z autobiograficzną powieścią "Summertime".
Nosząca tytuł szlachecki brytyjska pisarka Byatt otrzymała Bookera w 1990 r. za "Opętanie". Teraz jurorzy nominowali jej sagę rodzinną "The Children's Book".
Na tzw. krótkiej liście figurowała też znana polskim czytelnikom Sarah Waters, autorka m.in. "Muskając aksamit" czy "Złodziejki". Nominację otrzymała za "The Little Stranger". Wśród finalistów byli też Adam Foulds z "The Quickening Maze" i Simon Mawer z "The Glass Room". Hilary Mantel otrzyma za "Wolf Hall" 50 tys. funtów.
Źródło: Gazeta Wyborcza