Renata Grochal: Szef CBA mówi, że kilkakrotnie spotkał się pan z właścicielem kasyn Ryszardem Sobiesiakiem w sprawie lobbingu. A pan zapewniał "Gazetę": "Nigdy nie spotykałem się w tej sprawie z biznesmenami". Kto kłamie? Grzegorz Schetyna:
Mariusz Kamiński kłamie. Jedyne spotkanie, które odtwarzam w pamięci w związku ze stenogramami, jest sprzed ponad roku. 28 sierpnia 2008 r., gdy byłem z żoną i córką na meczu Śląsk -Cracovia, podszedł Sobiesiak i mówi, że chce się spotkać. Odparłem, że mam dyżur poselski nazajutrz od 10 do 13.40. Sobiesiak przyszedł na koniec dyżuru. Wychodziłem już z biura, w kurtce, z gazetami, tak mi to odtwarza sekretarka. Jechałem na lotnisko.
To jednak było spotkanie? - Nie było. Powiedziałem, że nie mam czasu, bo mam samolot do Warszawy. Nie rozmawiałem z Sobiesiakiem
na temat ustawy o grach.
A poza tym spotkaniem było inne? - Nie pamiętam żadnego innego.
Mariusz Kamiński chce pana utopić? - Tak. Chce mnie wciągnąć w tę grę. 14 sierpnia mówił premierowi, że nie ma zastrzeżeń do mnie ani do mego zachowania w sprawie. Zmienia wersję, bo ma prokuratorskie zarzuty.
Według stenogramów z podsłuchanych rozmów 10 marca 2009 r. Sobiesiak mówił lobbyście Janowi Koskowi: "Mirek spotyka się za chwilę z Grześkiem, dogadają się". Rozmawiał pan o ustawie z Drzewieckim? - Nie. 10 marca było posiedzenie Rady Ministrów. Zawsze spotykaliśmy się z min. Drzewieckim na rządzie.
A z Chlebowskim pan rozmawiał? Bo on z kolei mówi w stenogramach: "Miro i Grześ dzwonią do mnie, że pełne wsparcie, ale wsparcia nie dają". - Nie rozmawiałem z Chlebowskim o tej ustawie. W żadnym dokumencie
MSWiA nie ma mowy o wycofaniu dopłat. Proponowaliśmy nawet podwyżkę podatku od automatów.
Chlebowski i pański przyjaciel Drzewiecki powoływali się na pana bez pana wiedzy? - Nie mogę tego wykluczyć. Wiele osób się na mnie powołuje.
W PO słychać głosy, że po Drzewieckim i Chlebowskim kolej na pańską dymisję, bo jest pan obciążeniem dla PO i Tuska. Poda się pan do dymisji? - Jestem do dyspozycji premiera.
W poniedziałek rozmawiał pan z premierem o swoim udziale w tej sprawie. Co Donald Tusk panu powiedział? - Rozmawialiśmy o tym z premierem już w sierpniu. Min. Cichocki potwierdził zresztą wczoraj, że nie było do mnie żadnych zastrzeżeń.
Czy premier sugerował panu, że powinien się pan podać do dymisji? - Jestem do dyspozycji premiera. To będzie jego decyzja.