http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Grzechy główne CBA

Wojciech Czuchnowski
2009-10-07, ostatnia aktualizacja 2009-10-06 23:04

Przekraczanie granic prowokacji, rozgrywanie śledztw do celów politycznych, wydawanie publicznych pieniędzy na operacje, których celem są przeciwnicy PiS - to zarzuty, które od samego początku uparcie stawiamy CBA na łamach "Gazety"

17 października 2007 r. Posłanka
Sawicka płacze przed dziennikarzami.
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
17 października 2007 r. Posłanka Sawicka płacze przed dziennikarzami.
Luty 2009 r. Andrzej Lepper przed sądem w sprawie afery gruntowej.
Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Luty 2009 r. Andrzej Lepper przed sądem w sprawie afery gruntowej.
Luty 2007 r. Agenci CBA prowadzą dr. G. do sądu.
Fot. Wojciech Surdziel /AG
Luty 2007 r. Agenci CBA prowadzą dr. G. do sądu.
Weronika Marczuk-Pazura. 23 września 2009 r. CBA zatrzymało ją pod zarzutem przyjęcia łapówki
Fot. Michal Lepecki / AG
Weronika Marczuk-Pazura. 23 września 2009 r. CBA zatrzymało ją pod zarzutem...
SERWISY
Centralne Biuro Antykorupcyjne Sejm powołał latem 2006 r. Premier Jarosław Kaczyński mianował jego szefem Mariusza Kamińskiego, działacza opozycji za PRL, w latach 90. lidera antykomunistycznej Ligi Republikańskiej, posła AWS i PiS. Lewica ostrzegała: powstaje policja polityczna w służbie PiS. Ale za powstaniem Biura głosowała też PO.

Na współpracowników Kamiński dobrał partyjnych kolegów oraz zaufanych ludzi braci Kaczyńskich. Lista ich nazwisk - poza trzema szefami i rzecznikiem - była tajna. W kwietniu 2008 r. "Gazeta" ujawniła: na 26 kierowniczych stanowisk w CBA 20 zajmowały osoby związane z polityczną prawicą, głównie z PiS.

Kamiński określa cel

Jeszcze przed powstaniem Biura, wiosną 2006 r., Kamiński określił przyszłe cele służby: - Są w Polsce tzw. wielcy biznesmeni, którzy kolekcjonują w swoich spółkach byłych ministrów, byłych posłów. Chcemy powiedzieć takim panom jak pan Kulczyk, pan Gudzowaty, pan Krauze: jeśli liczą, że dzięki temu będą odnosili korzyści w biznesie, to są w wielkim błędzie.

Protestowała Rada Przedsiębiorczości RP: "CBA w swoich działaniach może skręcić w stronę odwetowego środka represji i obrócić się przeciwko demokratycznemu porządkowi politycznemu i społeczne mu".

Kryptonim "Mengele"

CBA po raz pierwszy wstrząsa opinią publiczną w lutym 2007 r. Z gabinetu w szpitalu MSWiA agenci wyprowadzają w kajdankach dr. Mirosława G. - jednego z najlepszych kardiochirurgów. Dwa dni później na konferencji Kamińskiego i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry padają oskarżenia o korupcję wzmocnione najcięższym - o zabójstwo pacjenta. Dla Kamińskiego i Ziobry kardiochirurg symbolizuje "nietykalne elity".

CBA nadaje jedne mu z wątków sprawy kryptonim "Mengele". Już w maju 2007 r. zarzut zabójstwa zostaje jednak oddalony. CBA na ogromną skalę przesłuchuje - jak leci - pacjentów szpitala, przejmuje dokumentację medyczną. To początek uderzenia w środowisko lekarzy.

Wśród zatrzymanych przez agentów Kamińskiego najwięcej jest przedstawicieli właśnie tego zawodu.

Apetyt na dane z ZUS

W kwietniu 2007 r. premier Kaczyński wydaje rozporządzenie dotyczące 25 mln osób płacących składki ZUS, które ułatwia CBA dostęp do informacji o obywatelach. Pomiędzy Biurem a ZUS ma powstać sztywne łącze komputerowe pozwalające agentom na sięganie po dane bez pytania ZUS. Dawało to CBA pełny wgląd do informacji nie tylko o zarobkach czy o życiu zawodowym, ale też m.in. o chorobach.

Łącze nie powstało. W czerwcu 2009 r. Trybunał Konstytucyjny potwierdza, że taki sposób gromadzenia danych o obywatelach jest niedopuszczalny.

Jak łapano "układ"

Latem 2007 r. służba, która miała ścigać korupcyjne układy, znalazła go we własnym rządzie. CBA w operacji specjalnej wykrywa zamiary korupcyjne wokół Andrzeja Leppera, ministra rolnictwa i wicepremiera z Samoobrony. Przeciek przerywa akcję. Lepper odchodzi z rządu, a koalicja upada. CBA twierdzi, że przecieku dokonał szef MSWiA Janusz Kaczmarek, który zostaje zatrzymany.

Wczoraj - po ponad dwóch latach od tamtej afery - prokuratura postawiła Kamińskiemu zarzuty złamania prawa przez fabrykowanie fałszywych dokumentów i dopuszczanie ich do obiegu. Trwa śledztwo, czy Kaczmarka i jego współpracowników zatrzymano i podsłuchiwano zgodnie z prawem. Występując do sądu o zgodę na podsłuchiwanie Kaczmarka, CBA podało, że to telefon "nieznanej osoby".

Sawicka - zatrzymanie przedwyborcze

Sprawa b. posłanki PO Beaty Sawickiej pokazała, jak CBA angażuje się w kampanię wyborczą. 1 października 2007 r., miesiąc przed wyborami parlamentarnymi, posłanka zostaje zatrzymana na gorącym uczynku przyjmowania łapówki. CBA filmuje, jak Sawicka bierze kopertę od agenta udającego biznesmena. Ma też nagrania jej rozmów telefonicznych, w których roztacza plany "kręcenia lodów" przy prywatyzacji służby zdrowia.

Zatrzymanie Sawickiej PiS wykorzystuje w kampanii, sugerując, że stoi za nią cała Platforma. Kamiński pięć dni przed wyborami na konferencji prasowej przedstawia nagrania i stwierdza: - Ta konferencja każe się zastanowić, na kogo oddać swój głos.

Dzień później Sawicka, płacząc, opowiada w Sejmie, jak podający się za biznesmena agent ją uwiódł. Pojawia się pytanie, czy CBA nie przekroczyło granic prowokacji. Pro wadziło przecież akcję wobec posłanki, o której wcześniej nie było sygnałów, że jest skorumpowana. Na dodatek Sawicka starała się wmieszać w swoje działania na rzecz przystojnego agenta Tomka polityków PO - Julię Piterę, Marka Biernackiego, Grzegorza Schetynę, Jarosława Wałęsę. To Tomek ją do tego namawiał.

Przez Marczuk-Pazurę do Kwaśniewskiej, czyli agent wśród elit

Po przegranych przez PiS wyborach 2007 r. CBA zmniejsza aktywność, skupiając się na ściganiu korupcji w piłce nożnej. Ale rozpracowuje też znane osoby ze świata rozrywki, telewizji, polityki.

Agent o pseudonimie operacyjnym "Tomasz Małecki" wszedł w towarzysko-biznesową relację z Weroniką Marczuk-Pazurą, gwiazdą TVN i prawniczką. Wyposażony w dwa modele porsche, marko we ubrania i ogromne fundusze poznaje dzięki niej biznesmenów, polityków i ludzi telewizji. Trwało to co najmniej dwa lata.

We wrześniu CBA zatrzymuje Marczuk-Pazurę, którą agent na mówił na wspólny interes przy prywatyzacji Wydawnictw Naukowo-Technicznych.

Kilka tygodni wcześniej ten sam agent chce udowodnić, że Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy kupili na podstawione osoby dom w Kazimierzu. Proponuje administratorowi domu częściowo nielegalną transakcję sprzedaży tegoż budynku, ale nie udaje mu się zdobyć dowodu, że to "willa Kwaśniewskich".

Teraz CBA nie chce zapłacić za posiadłość, którą kupiło aktem notarialnym na fałszywe nazwisko agenta.

CBA znów mówi, na kogo oddać głos?

Najświeższa "afera hazardowa" przypomina sprawę Sawickiej. Agenci wykrywają zagrożenie korupcyjne i nagrywają skandaliczne rozmowy czołowych polityków PO z biznesmenami z branży hazardowej. Ale nie zostawia ją sprawy tylko prokuraturze. Materiały z podsłuchów przesyłają do prezydenta Lecha Kaczyńskiego, marszałków i wicemarszałków Sejmu i Senatu. Stenogramy publikuje "Rzeczpospolita".

Wybory prezydenckie za rok. Parlamentarne - za dwa. Ale już dziś dzięki CBA opinia publiczna ma się dowiedzieć, "na kogo nie oddawać głosu".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    74 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':