http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wielka roszada Tuska. Schetyna na klub?

Renata Grochal, Wojciech Czuchnowski, Bogdan Wróblewski
2009-10-07, ostatnia aktualizacja 2010-08-13 01:14

Tusk ucieka do przodu. Polecą ministrowie. Dymisje Schetyny, Czumy, Szejnfelda. Może też Nowaka, Radziszewskiej, Grupińskiego, Pitery, a nawet Klicha. Odwołany zostanie też szef CBA Mariusz Kamiński

Mariusz Kamiński
Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Mariusz Kamiński
SERWISY
Wczoraj późnym wieczorem Tusk ze Schetyną w pełnej komitywie... grali w piłkę z partyjnymi kolegami na warszawskim Bemowie. Przed północą mieli wrócić do narady, jak rozwiązać kryzys po ujawnieniu hazardowego lobbingu i popołudniowym ataku szefa CBA Mariusza Kamińskiego na premiera i rząd.

Według trzech źródeł w rządzie i kancelarii premiera Donald Tusk ogłosi dziś poważną rekonstrukcję gabinetu. Z rządu odejdą wicepremier Grzegorz Schetyna i minister sprawiedliwości Andrzej Czuma. - Schetyna ma przejść na szefa klubu parlamentarnego Platformy na miejsce Zbigniewa Chlebowskiego, który już w czwartek zawiesił swoją funkcję - opowiada jeden z ministrów.

- Tusk ogłosi na konferencji prasowej, że nie ma do Schetyny zastrzeżeń. Ale klub trzeba wzmocnić, bo Tusk zarekomenduje Platformie powołanie komisji śledczej do zbadania hazardowego lobbingu. I musi mieć w Sejmie zaufanych ludzi, którzy nadadzą pracom posłów tempo.

Miejsce Schetyny w MSWiA miałby zająć Jerzy Miller, b. wojewoda małopolski. Prawdopodobnym następcą Czumy będzie wiceszef resortu Krzysztof Kwiatkowski. W ciągu dnia rozeszła się sensacyjna wieść, że Czumę może zastąpić Włodzimierz Cimoszewicz. Jak się dowiedzieliśmy, nikt z Cimoszewiczem nie rozmawiał.

Przewietrzyć kancelarię

Według naszych rozmówców Tusk chce też wykorzystać polityczne zamieszanie, by przewietrzyć swą kancelarię. Wiele razy najbliższym współpracownikom premiera z kancelarii zarzucano, że nie są wsparciem dla szefa rządu i nie panują nawet nad obiegiem dokumentów.

Z kancelarii premiera do klubu mają wrócić ministrowie posłowie. Mówi się m.in. o:

- szefie gabinetu Tuska Sławomirze Nowaku,

- krytykowanej przez feministki pełnomocniczce rządu ds. równego statusu prawnego Elżbiecie Radziszewskiej i

- minister ds. walki z korupcją Julii Piterze, która od dwóch lat nie zakończyła prac nad ustawą antykorupcyjną.

Pada też nazwisko

- min. Rafała Grupińskiego oraz

- rzecznika rządu Pawła Grasia, bo prokuratura bada sprawę wynajmowanego przez niego domu.

Stanowisko ma też stracić wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld zamieszany w sprawę hazardowego lobbingu. Niewykluczona jest też dymisja szefa MON Bogdana Klicha.

- To sposób Tuska na ucieczkę do przodu. Opinii publicznej przedstawi te zmiany jako wielki projekt PO przed maratonem wyborczym 2010-11 - mówi nasz rozmówca.

Na wieczornym posiedzeniu klubu premier wygłosił płomienne przemówienie, które zapowiadało te zmiany.

- Mówił o potrzebie samooczyszczenia w PO. Wzywał do boju - mówił ważny polityk Platformy. - Donald powiedział, że nie wszyscy zapamiętali film z zatrzymania Beaty Sawickiej za korupcję, który wyświetlił jako przestrogę posłom tuż po wyborach. A połowa kadencji to dobry czas, żeby przypomnieć o standardach.

Podobnie mówił nam po posiedzeniu klubu Jarosław Gowin: - Konieczne jest samooczyszczenie. Musimy ruszyć do ataku.

Scenariusz ucieczki do przodu Tusk przygotowywał od kilku dni. Mieli mu w tym doradzać zaufani ludzie z gdańskiego otoczenia, m.in. b. premier Jan Krzysztof Bielecki i Krzysztof Kilian. Ale Tusk konsultował się też ze Schetyną, a według innego źródła był to wręcz pomysł Schetyny.

- Grzegorz zaakceptował to rozwiązanie, bo pozwala mu honorowo wyjść ze sprawy, w którą został wplątany, choć CBA nic na niego nie ma - mówił nam wieczorem polityk bliski Schetynie. - Ale rozmowy potrwają pewnie do późnej nocy.

Kamiński nie ocaleje

Tusk powie też dzisiaj, co dalej z szefem CBA Mariuszem Kamińskim, który wykrył aferę hazardową, ale wykorzystał ją do akcji przeciw PO. Według naszych informacji wczoraj w nocy zapadła decyzja o odwołaniu Mariusza Kamińskiego. Rzeszowska prokuratura postawiła mu wczoraj zarzuty przekroczenia uprawnień przy tzw. aferze gruntowej z 2007 r. - CBA nie pęka! - rzucił Kamiński, wchodząc na przesłuchanie. I pokazał palcami znak zwycięstwa z czasów "Solidarności". Dodał, że CBA "będzie działać do ostatniej chwili".

Szef CBA po przesłuchaniu zorganizował ponadgodzinną konferencję w miejscowym domu kultury. O zarzutach prokuratury mówił, że są "szokująco miałkie", "wszystkie działania CBA były legalne", a "prokuratura przed sądem się ośmieszy". Uznał też, że prowadzący śledztwo rzeszowski prokurator Bogusław Olewiński uległ naciskom.

Kamiński zapewniał, że CBA jest apolityczne i że jest z niego "dumny". Podkreślał, że działania CBA przyniosły rezultat - Chlebowski i Drzewiecki stracili stanowiska. - Proces legislacyjny został zabezpieczony. Jeśli będę odwołany, to tę cenę warto było zapłacić - mówił.

I przeszedł do kontrataku. Oskarżył kancelarię premiera (w domyśle samego Tuska) o przeciek z akcji CBA. CBA twierdzi, że Kamiński już 14 sierpnia informował premiera, że Drzewieckiemu i Chlebowskiemu mogą grozić zarzuty korupcyjne i że materiały CBA obciążają też Schetynę. Zaprzecza temu Jacek Cichocki, szef Kolegium ds. Służb Specjalnych, świadek rozmów Tuska z Kamińskim. - Ze strony pana Kamińskiego nie padły takie stwierdzenia. O Schetynie Kamiński mówił, że nie ma do niego zastrzeżeń - oświadczył Cichocki.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 186 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    54 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':