Przemysław Gosiewski był w rządzie
PiS szefem kancelarii premiera. Trafiały do niego wszystkie projekty ustaw, a on decydował, czy zajmie się nimi rząd.
W maju 2007 r. resort finansów zaproponował zmianę w ustawie o grach. Proponowano m.in. wprowadzenie 10-proc. dopłat od kasyn i automatów, z których sfinansowano by mistrzostwa Europy w piłce nożnej w 2012 r. Ale po sześciu dniach projekt wyszedł z rządu znacznie okrojony - została w nim wyłącznie propozycja podwyżki zryczałtowanego podatku, który płacą właściciele automatów do
gry (ze 125 do 180 euro miesięcznie od jednego automatu).
"Puls Biznesu" pisał wówczas, że to właśnie Gosiewski jest "głównym rozgrywającym" w sprawie tej ustawy. Polityk PiS tłumaczył za to, że jedynie koordynował działalność poszczególnych ministerstw. Wczoraj zagroził procesem wszystkim, którzy oskarżą go o uleganie lobbystom przy ustawie hazardowej.
Jak to się stało, że w 2007 r. dopłaty zniknęły? Na razie nie wiadomo. Poprosiliśmy
Ministerstwo Finansów o wyjaśnienia w tej sprawie. Mają być gotowe dopiero w środę.