Jest pierwszy dzień października i zarazem pierwszy dzień urzędowania Bogusława Szwedy. Nowy szef przyjmuje gości w biurze rady nadzorczej, na 8. piętrze okazałego, pachnącego jeszcze nowością wieżowca przy Woronicza. W zwolnionym tego dnia przez ustępującego Piotra Farfała gabinecie prezesa trwają jeszcze porządki.
Pod gabinetem gorączka. Biegają ludzie, krążą papiery. Prezes Szwedo sprawia wrażenie lekko zagubionego w tym kołowrocie. Za sekretarkę robi córka prezesa. Szwedo przypomina, że jako szef rady nadzorczej został oddelegowany do kierowania TVP tylko na trzy miesiące. Misja skończy się 19 grudnia i ani myśli ją przedłużać. W konkursowe szranki nie stanie, bo spełnieniem jego ambicji jest funkcja w radzie nadzorczej.
Norbert Mastalerz, tarnobrzeski samorządowiec: - Boguś nie lubi stać na pierwszej linii, ale wbrew pozorom jest konsekwentny w osiąganiu celów. Jeśli się wciśnie na członka przyszłego zarządu, nie będę zdziwiony.
TV Himalaje - Po co pan wziął tę fuchę?
- Odpowiem jak wielki himalaista Reinhold Messner. Gdy spytano go, po co chodzi po górach, odpowiedział: "Bo są".
- Realizuje więc pan po prostu własne ambicje? Nie czuje pan niestosowności tej sytuacji?
- Ale ja nie jestem kandydatem znikąd. Stworzyłem lokalne
radio i prowadzę je od wielu lat. Od ponad dwóch zasiadam w radzie nadzorczej TVP. Czy to mało? Jak Wildstein zostawał prezesem, był publicystą. Andrzej Urbański prowadził wcześniej program w TV. Robert Kwiatkowski miał doświadczenie działacza studenckiego.
- A ilu pracowników zatrudnia pan w swoim Radiu Leliwa?
- 20. W TVP ponad 4 tysiące... Ale to kwestia proporcji. Problemy są takie same.
Przez blisko dwie godziny rozmowy nieśmiały uśmiech nie schodzi z twarzy prezesa Szwedy. Na tym poziomie wtajemniczenia polityczno-medialnego ze świecą szukać ludzi równie uprzejmych i prostolinijnych. Zdarza mu się popaść w patos wyuczonych fraz (kilka razy powtarza: „W 1980 roku, jako 22-letni gówniarz, całym sercem oddałem się »Solidarności «”). Kiedy się denerwuje, zdradza go zacieranie rąk. Przyjaciele z Tarnobrzega bali się momentu, gdy Boguś po raz pierwszy stanie w świetle reflektorów. Tłumaczą, że to nieśmiały facet, który źle się czuje, gdy oczy wszystkich skierowane są w jego stronę.
Dobry chłopak, choć nieśmiały „Nasz człowiek rządzi w Telewizji Polskiej” - ogłosiło „Echo Dnia”, regionalny
dziennik wydawany w Kielcach. „ »Człowiek z prowincji, mały Jaś na salonach « - niektórzy komentatorzy nie pozostawiają na Bogusławie Szwedzie suchej nitki. On sam się tym nie przejmuje. Od tygodnia pełni obowiązki prezesa TVP, ale nie nosi głowy wysoko i - co podkreśla - nadal pozostał tarnobrzeżaninem”.
Podkreślanie korzeni zostało w rodzinnych stronach prezesa zauważone i należycie docenione. Z niesmakiem odbiera się tu rysownika Andrzeja Mleczkę, który najwyraźniej zapomniał, że pochodzi z Tarnobrzega, i nie raczył nawet przybyć na jubileusz miasta.
A Robert Korzeniowski, chodziarz wszech czasów (a dziś szef redakcji sportowej TVP, a więc podwładny Bogusia!), tylko półgębkiem przyznaje się do rodzinnego miasta.
Oficjalnie każdy w Tarnobrzegu poczuwa się zatem do obowiązku wyrażenia dumy z osiągnięć Szwedy. Ale to duma podszyta zdziwieniem. Bo Szwedo, choć na ogół lubiany, nie cieszył się nigdy przesadnym mirem wśród tarnobrzeskiej elity.
Norbert Mastalerz nie ukrywa irytacji: - Dzisiaj go gloryfikują, ale przez lata śmiali się z Bogusia. Że safanduła, stał z boku, nie przywiązywał wagi do ubioru, chodził spięty, nie potrafił swobodnie się wypowiadać. Podśmiewano się nawet z tego, że latami mieszkał w bloku. A Boguś taki po prostu jest. I jestem pewien, że pozostanie sobą.
Kogokolwiek by w Tarnobrzegu spytać, słychać takie same charakterystyki nowego szefa TVP. Dobry człowiek. Nikomu świni nigdy nie podłożył, a gdyby nawet kiedyś zechciał - nie będzie wiedział, jak to zrobić. Nikomu nie wchodzi w drogę, z każdym dobrze żyje. Nawet mięchem nie umie rzucić.
Dionizy Garbacz, dziennikarz ze Stalowej Woli: - Dobry chłopak, ale bardzo nieśmiały.
Przyjaciel Tadeusz Zych, tarnobrzeski historyk: - Rodzinny, liczą się tylko jego dwie córki. Bogobojny, ale nikogo nie nawraca. Prowadzi dobre, mieszczańskie życie.