http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

I znowu ci się udało, mały draniu

Jacek Szczerba
2009-10-09, ostatnia aktualizacja 2009-10-06 18:30

Polański z żoną Emmanuelle Seigner, córką Morgane i synem Elvisem. 
Zdjęcie z 2001 r.
Polański z żoną Emmanuelle Seigner, córką Morgane i synem Elvisem. Zdjęcie z 2001 r.
Fot. Prestige Getty Images

Dodaję sobie sił, powtarzając, że jestem najbardziej utalentowany, że jestem geniuszem

Roman Polański pytany, czego z Ameryki brakuje mu najbardziej, odpowiedział: - Kanapki z pastrami w delikatesach Nate'n Al
Fot. EK Pictures
Roman Polański pytany, czego z Ameryki brakuje mu najbardziej, odpowiedział: ...
Roman Polański na planie
Fot. AP
Roman Polański na planie "Pianisty", który przyniósł mu Złotą Palmę i Oscara za...
ZOBACZ TAKŻE
W 1978 roku Polański ucieka ze Stanów. Od dwóch lat ma francuskie obywatelstwo, trafia więc do Paryża. Naprzeciwko jego paryskiego mieszkania, na czwartym piętrze przy avenue Montaigne, remontują dom. Na rusztowaniach koczują fotoreporterzy. Niektórzy nawet śpią w śpiworach.

Polański żyje przy sztucznym świetle: za zamkniętymi okiennicami i zasuniętymi zasłonami. W końcu pozwala się wywieźć z podziemnego garażu w bagażniku samochodu. Jedzie do znajomej Szwedki, fotografki. Robi mu zdjęcia z brodą wyhodowaną w więzieniu w Chino, gdzie na obserwacji psychiatrycznej spędził 42 dni. Po upublicznieniu tych zdjęć napór mediów słabnie.

A co Polański robi później? Kinem odpowiada na życie. Oskarżany w Ameryce, przynajmniej na początku dochodzenia, o gwałt na 13-latce, kręci "Tess" (1979), film o zgwałconej wiejskiej młódce. W Cannes, nie kryjąc niesmaku, pytają go: - Dlaczego zrobił pan film o seksie i gwałcie, o utracie niewinności przez młodą dziewczynę? Odpowiada: - Brzydota tkwi w oczach widza.

Scenariusz powstał na podstawie powieści Thomasa Hardy'ego. Podsunęła mu ją zamordowana żona, Sharon Tate, gdy widzieli się ostatni raz. Film jest jej dedykowany.

Miłość w Niemczech

Do "Tess" Polański potrzebuje nowej gwiazdy. Nastassję Kinski poznaje w Monachium. Ona ma lat 15, on 43. Ląduje w jego łóżku razem ze swoją 17-letnią koleżanką. Ocenia ją surowo: "zły makijaż, niedobra fryzura i nie potrafi się ubrać", ale wie, że "mężczyźni, oglądając ją na ekranie, mają ochotę ją chronić".

W celu szlifowania angielskiego Polański wysyła Nastassję do hrabstwa Dorset, gdzie toczy się akcja filmu. Uczy się tam również doić krowy, żąć zboże i wiązać snopy. Na planie Polański jak zawsze jest drobiazgowy. Ponieważ krowy w XIX wieku miały dłuższe rogi, każe filmowej rogaciźnie przyprawić protezy. Na polu położonym kilkadziesiąt kilometrów od Paryża buduje kosztowną replikę Stonehenge. Ale jego zdaniem i tak wypadło to taniej, niż gdyby mieli całą ekipę wywieźć do Anglii. On tam zresztą pojechać nie może, zagrożony ekstradycją do USA.

Wstrząsem przy pracy jest śmierć na serce operatora Geoffreya Unswortha, którego zastępuje Ghislain Cloquet (obaj dostają

Oscara za "Tess"). Jest nawet taki - nigdy niezweryfikowany - środowiskowy sąd, że każdej realizacji Polańskiego towarzyszy jakiś zgon.

Za długie? W sam raz

Nakręconego materiału jest tyle, że samo jego przeglądanie trwa ponad miesiąc. Polański montuje wersję prawie trzygodzinną. Dla właścicieli kin oznacza to trzy, a nie cztery seanse dziennie, więc producent Berri domaga się skrótów. Polański ściągnął w tym celu swego zaufanego montażystę Sama O'Steena (montował "Dziecko Rosemary"), a sam wyjechał w Himalaje. Gdy na pokazach testowych wyświetlono obie wersje, widzowie woleli dłuższą.

Francis Ford Coppola, którego firma miała dystrybuować "Tess" w Stanach, proponował, by usunąć fragmenty nieskupiające się na bohaterce. Miał też inne "genialne" pomysły: - Skąd ludzie mają wiedzieć, że chodzi o wspaniałą książkę, arcydzieło literatury? Dlaczego nie zrobić po staremu: zacząć od ujęcia książki i pokazać, jak ktoś przewraca kartki?

Jeden z niemieckich krytyków napisał, że "Tess" to dokument o XIX-wiecznym rolnictwie. Złośliwości jednak na nic się nie zdały: film dostał trzy Cezary i trzy Oscary. Nicholson zadzwonił do Polańskiego: - I znowu ci się udało, mały draniu.

Roman Polański rzeczywiście nie tracił rezonu. Aktor Leigh Lawson w jednej ze scen zjeżdżał wozem konnym ze stromego wzgórza. Gdy mu się to udało, był z siebie dumny. - Niezły ubaw - powiedział, przechodząc koło Polańskiego. Ten odebrał to jako rzucenie rękawicy. Za chwilę, z cygarem w zębach, zjechał wozem dwa razy szybciej. Ściągnął lejce, zeskoczył na ziemię i spokojnie poszedł na obiad.

Lawson utrzymywał także, że Polański przekradł się na holenderską premierę "Tess", choć Holandia ma umowę ekstradycyjną z USA. Nierozpoznany siedział w ostatnim rzędzie.

Polański wspominał: „Po »Tess « poważnie myślałem, żeby już nie robić filmów. Może gdyby to była porażka, miałbym ochotę wziąć rewanż”.

Napisał za to, wspierany przez trzy osoby, autobiografię "Roman by Polański". Ukazała się w 1984 roku, a po polsku, jeszcze z ingerencją cenzury, w roku 1989. Już tytuł stanowi rodzaj gry - "roman" to wszak po angielsku "powieść". A powieść nie musi być prawdziwa. Ta miała być - Polański pisał ją w odpowiedzi na skandalizującą biografię Thomasa Kiernana "Wstręt. Życie i czasy Romana Polańskiego" (1981). Narzekał: "Ten człowiek wymyślił moje życie".

Piraci

W "Piratach" z 1986 roku najlepiej wypadła kopia hiszpańskiego galeonu "Neptun" (o wymiarach 70 na 30 m), wybudowana kosztem 8 mln dol. Ale montażysta Hervé de Luze utrzymuje, że gdy ogląda się ponadtrzygodzinną wersję "Piratów" (normalna trwa 124 min), pęka się ze śmiechu.

Na planie w Tunezji Polański wyzwał na pojedynek instruktora sztuk walki. Gość mówi: "Nie ma mowy". Ale Roman, jak czegoś chce, to chce naprawdę. Zaczął go bić. Tamten musiał się bronić. No i kopnął Polańskiego dość pechowo. Osiem dni przerwy w zdjęciach!

Źródło: Duży Format
  • 2
  • 1
  • 1
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    35 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':