Dobra polska płyta z równie dobrym tekstem? Inteligentnym, przewrotnym, czasem dowcipnym, a czasem prowokującym do refleksji? Taki właśnie jest debiutancki album Pablopavo. Choć właściwie w wypadku tego wokalisty trudno mówić o debiucie. To jeden z weteranów polskiego raggamuffin - współczesnej, łobuzerskiej odmiany
reggae. Był podporą Zjednoczenia Sound System, jednym z trzech wokalistów
Vavamuffin, udzielał się m.in. w nagraniach Sidneya Polaka,
Maleo Reggae Rockers i hiphopowej Molesty. Pracując na własne konto, zaskakuje muzycznie (na "Telehon" pobrzmiewa klasyczne reggae i raggamuffin, ale są też rytmy afrokubańskie, miejski folk, a przede wszystkim
jazz), ale urzeka tekstami, które - jak przystało na wokalistę raggamuffin - wyrzuca z siebie z zawrotną szybkością. To bardzo warszawski album, pełen odwołań do historii i topografii tego miasta. Idę jednak o zakład, że słuchając takich numerów jak "Piosenka ze śmieci", "Nomada" czy utwór tytułowy, w ten klimat wejdą nawet uprzedzeni do stolicy stolicy słuchacze.