http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kamiński podejrzany, Kamiński atakuje

Marcin Kobiałka, Bogdan Wróblewski
2009-10-06, ostatnia aktualizacja 2010-08-13 01:25

- CBA nie pęka - powiedział Mariusz Kamiński
- CBA nie pęka - powiedział Mariusz Kamiński
Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Podżeganie do przestępstwa, nielegalne wytwarzanie dokumentów i nielegalne podsłuchy podczas operacji specjalnej w tzw. aferze gruntowej - takie miażdżące zarzuty postawiła dziś rano rzeszowska prokuratura szefowi CBA Mariuszowi Kamińskiemu. Po kilku godzinach Kamiński wyszedł do dziennikarzy i oświadczył: - Te zarzuty są bezprawne. Udowodnię swoją niewinność.

RAPORTY
SERWISY

Potwierdziło się to wszystko o co apelowaliśmy by sprawdził sąd od pierwszego dnia procesu Piotra Ryby w aferze gruntowej. Informacje przekazane przez prokuraturę w Rzeszowie potwierdziły że pułapka zastawiona na Piotra Rybę i Andrzeja K. była nielegalna - komentuje adwokat Wojciech Wiza



Według prokuratury, CBA prowadząc operację specjalną w tzw. aferze gruntowej - która miała odkryć korupcję w ministerstwie rolnictwa kierowanym za rządów PiS przez Andrzeja Leppera - wielokrotnie złamała prawo. Prokuratura zarzuca, że działania funkcjonariuszy CBA były podżeganiem do przestępstwa, nielegalnie podrobiono dokumenty, CBA stosowało podsłuchy bez zgody prokuratora i sądu.

Mariuszowi Kamińskiemu szefowi CBA prokuratura zarzuca nadużycie władzy, bo to on kierował czynnościami operacyjno-śledczymi Biura. Grozi mu do ośmiu lat więzienia.

Co ujawniła dziś prokuratura:

- CBA stworzyło fikcyjną sprawę odrolnienia ziemi, mimo że nie było wiarygodnej informacji o popełnieniu przestępstwa przez oskarżonych potem o płatną protekcję "załatwiaczy" Piotra R. i Andrzeja K. (a tylko taka informacja pozwala CBA rozpocząć tajną operację kontrolowanego wręczenia łapówki). Działania funkcjonariuszy były więc podżeganiem do przestępstwa, Mariusz Kamiński dał na to zgodę.

- CBA podrobiło prywatne i samorządowe dokumenty (wniosek o odrolnienie ziemi na Mazurach) "z pełną świadomością, że wszczęte zostanie postępowanie administracyjne i wydana zostanie decyzja administracyjna, która naruszy prawa osób trzecich, właścicieli działki". Kamiński dał na to zgodę.

- To Mariusz Kamiński podpisywał wnioski o kontrolę operacyjną w tej sprawie (podsłuchy), ale prokuratura wykryła też, "kilka przypadków zastosowania kontroli operacyjnej bez zgody prokuratora generalnego i sądu", czyli nielegalne podsłuchy.

- "Finezja w działaniu służb jest konieczna, ale nie może być takich sytuacji, że cel uświęca środki" - podsumował Jerzy Łyszczek, zastępca prokuratora okręgowego w Rzeszowie. Podkreślił, że po raz pierwszy w Polsce prokuratura ocenia legalność działań operacyjnych tajnych służb. Mówił, że projekt zarzutów dla Kamińskiego sporządzony został w maju. W sierpniu konsultowany był w prokuraturze krajowej, która nadzorowała to śledztwo. A postanowienie o przedstawieniu zarzutów sporządzone zostało 9 września.

Według informacji Gazety Wyborczej Kamiński nie przyznał się do winy. Złożył tylko krótkie oświadczenie.

- To zarzuty absurdalne, polityczne - powiedział "Gazecie" kilka minut później szef CBA, wychodząc z przesłuchania w Prokuraturze Rejonowej w Rzeszowie.

Kamiński: Prokuratura się ośmiesza

Dwie godziny później Mariusz Kamiński na specjalnej konferencji prasowej w Rzeszowie: - Postawione mi zarzuty są bezprawne. Przed sądem udowodnię swoją niewinność. Prokuratura przed sądem się ośmieszy. A obok mnie na ławie oskarżonych będą musieli zasiąść prokuratorzy i sędziowie, którzy zatwierdzali moje wnioski o kontrolę operacyjną.

Jeszcze w trakcie konferencji Kamińskiego nadeszła informacja o kuriozalnym występie jego zastępców Ernesta Bejdy i Macieja Wąsika, którzy domagają się by im także prokurator postawił zarzuty, bo "ponoszą odpowiedzialność za działania CBA".

Na konferencji Kamińskiego w Rzeszowie Bejda zasiadł obok swego szefa. I to on omawiał zarzuty wobec szefa CBA.

1. Stwierdził, że CBA składając wniosek do prokuratora generalnego o zarządzenie "kontrolowanego wręczenia korzyści majątkowej" miała "bardzo rzetelne informacje, że może zostać odrolniony każdy grunt w okolicach Wrocławia". A wiarygodność tej informacji potwierdził sąd warszawski w wyroku skazującym Piotra Rybę i Andrzeja K.

2. Przed zarzutem wytworzenia i wprowadzenia do obrotu prawnego dokumentów gminy i urzędu marszałkowskiego w Olsztynie (wniosku o odrolnienie z załącznikami) Bejda broni Kamińskiego tak: - Operacja specjalna to podstęp, a dokumenty nie służą tylko do przykrycia funkcjonariusza [ochrony go przed dekonspiracją]. To nie CBA wprowadziło te dokumenty do obrotu, ale pośrednik Andrzej K., radca prawny który złożył je w ministerstwie, choć wiedział, że z tymi dokumentami nie wszystko jest w porządku.

3. O najważniejszym zarzucie - nielegalnych podsłuchów - Bejda mówi: - Nie wiem na jakiej podstawie prokuratura tak twierdzi. To insynuacja.

Sam Kamiński jeszcze raz stwierdził,, że zarzuty są dla niego szokiem. Że on i inni funkcjonariusze CBA przesłuchiwani wcześniej w Rzeszowie odnosili z rozmów z prokuratorem prowadzącym Bogusławem Olewińskim "wrażenie, że prokurator nie jest przekonany, że w tej sprawie popełnione zostało przestępstwo".

Postawienie mu zarzutu Kamiński wprost powiązał z ujawnieniem premierowi lobbingu wokół ustawy o grach w co zaangażowani byli politycy PO Zbigniew Chlebowski i Mirosław Drzewiecki.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 27 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':