Kamiński powiedział też, że CBA będzie działać do ostatniej chwili. Nie odpowiedział na pytanie czy spodziewa się zdymisjonowania.
Zarzuty dla Kamińskiego związane są z tzw. aferą gruntową, a dokładnie operacją specjalną CBA w Ministerstwie Rolnictwa ponad dwa lata temu, po której został zdymisjonowany szef resortu
Andrzej Lepper. Chodzi o próbę odrolnienia w ministerstwie 40-hekatorowej działki na Mazurach. Akacja zakończyła się fiaskiem, a w konsekwencji doprowadziła do dymisji Leppera i rozpadu koalicji
PiS-
LPR-
Samoobrona.
Rzeszowscy śledczy badają m.in. wątek podrobienia dokumentów na szkodę Urzędu Gminy w Mrągowie i Urzędu Marszałkowskiego, które CBA wykorzystało do operacji.
Mariusz Kamiński, szef CBA usłyszy zarzuty fałszowania dokumentów, posługiwania się nimi i przekroczenia uprawnień.
Czy przesłuchanie Kamińskiego zakończy się dzisiaj? Nie wiadomo. Nasze źródła mówią, że wszystko zależy od samego szefa CBA. - Jeśli odmówi składania wyjaśnień, do czego ma prawo, to Kamiński od nas może wyjść nawet już po 15 minutach - mówią nam nieoficjalnie prokuratorzy.
Jeśli szef CBA postanowi zeznawać przesłuchanie może trwać kilka, a może nawet kilkanaście godzin. - Pytań do Mariusza K. mamy co najmniej na jeden dzień. Więc nie wykluczone, że konferencja odbyłaby się dopiero w środę. Na pewno ją zorganizujemy po przesłuchaniu szefa CBA. Kiedy się ono skończy? Tego nie wiemy - mówi w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Jan Łyszczek, zastępca prokuratora okręgowego w Rzeszowie.