- Ta sprawa może wywrócić rząd i Platformę. Trzeba ją szybko przeciąć - mówi bliski współpracownik premiera.
Kryzysu wywołanego ujawnieniem śledztwa CBA w sprawie hazardowego lobbingu nie zatrzymała wczorajsza dymisja ministra sportu Mirosława Drzewieckiego. Tak jak wcześniej rezygnacja Zbigniewa Chlebowskiego, szefa klubu PO i sejmowej komisji finansów. Obaj rozmawiali z biznesmenami z branży hazardowej o uchwaleniu korzystnej dla nich ustawy o grach losowych.
Drzewiecki nie przekonał premiera i opinii publicznej, że nie miał nic wspólnego ze sprawą. - Mam jedno nazwisko, jedną twarz, jedną rodzinę i będę je chronił za każdą cenę - mówił wczoraj. To on wysłał dziwne pismo do Ministerstwa Finansów z wnioskiem o wykreślenie dopłat na sport, które mieli płacić właściciele kasyn i automatów do
gry.
- Mirek sam zdecydował o dymisji. Zdał sobie sprawę, że stał się obciążeniem dla Donalda, a każdy jego kolejny dzień na stanowisku to okazja do ataków dla opozycji - mówi nam polityk z otoczenia Tuska.
Opozycja domaga się powołania komisji śledczej i wyjaśnienia roli wicepremiera Grzegorza Schetyny, który pojawiał się w stenogramach podsłuchanych przez CBA rozmów biznesmenów i Chlebowskiego.
Jednak Schetyna nigdy nie domagał się wykreślenia dopłat. Przeciwnie, jego resort -
MSWiA -proponował nawet podwyżkę podatku od automatów. - Nie mam żadnego związku z tą sprawą. To kompletny absurd, że ktoś się na mnie powoływał. Nigdy nie rozmawiałem z biznesmenami na temat tej ustawy. A Chlebowski wręcz narzekał, że "nie daję wsparcia" - mówi "Gazecie" Schetyna.
Wczoraj trwały narady premiera z najbliższymi współpracownikami, jak zażegnać kryzys. - Celem operacji CBA miał być Tusk. To on musi pokazać, że niczego nie chcemy chować pod stołem. Pokażemy wszystkie dokumenty - mówi nam jeden z najbliższych ludzi Tuska. - Premier wystąpi w Sejmie i odpowie na wszystkie pytania opozycji.
Dziś sprawą zajmie się rząd. Premier zażądał raportu od wszystkich ministrów i wiceministrów z różnych resortów, którzy opiniowali ustawę o grach. - Pod koniec tygodnia Tusk złoży informację w Sejmie. Nawet cały dzień będzie odpowiadał na pytania, by nie było zarzutów, że ktoś próbuje coś ukryć - opowiada osoba z otoczenia Tuska.
Sprawa może wywołać kryzys zaufania w najbliższym otoczeniu premiera. - Niektórzy już zacierają ręce, że to osłabi pozycję Schetyny jako sukcesora Tuska na stanowisku premiera - mówi nam współpracownik premiera.
W otoczeniu Tuska słychać, że potrzeba kolejnych dymisji, m.in. szefa CBA i Andrzeja Czumy, ministra sprawiedliwości. Czuma tuż po ujawnieniu sprawy w mediach ocenił, że Drzewiecki i Chlebowski są "absolutnie niewinni".
- Część doradców uważa, że dla ratowania swojej kandydatury na prezydenta Tusk powinien wyczyścić tę sprawę do końca. W razie potrzeby wyrzucić nawet najbliższych współpracowników. Poza tym to byłaby dobra okazja, żeby pozbyć się Czumy, który nieodpowiedzialnymi wypowiedziami przysparza coraz większych problemów. A także szefa CBA, który zastawił sidła na Tuska - mówi osoba z otoczenia premiera. - Ale Donald raczej się na to nie zdecyduje.
- Nie możemy wykonywać nerwowych ruchów. Najpierw pełne wyświetlenie sprawy, a później ewentualnie kolejne dymisje - mówi jeden z najbliższych ludzi premiera.