Znany w czasach ZSRR dysydent i więzień łagrów podpadł naszystom artykułem "Jak antysowietczyk antysowietczykom", w którym krytykował władze Moskwy za to, że kazały zdjąć szyld znanej w stolicy Atysowieckoj Szaszłycznoj (Szaszłykarnia Antyradziecka). Ta nazwa nie spodobała się bowiem mieszkającemu w pobliżu Władimirowi Dołgichowi, kiedyś kandydatowi na członka Biura Politycznego KPZR, dziś członkowi rady dyrektorów koncernu Norylski Nikiel.
Podrabinek napisał, że tacy jak były prominent partyjny bronią wszystkiego, co radzieckie, bo w przeszłości byli katami, strażnikami więziennymi czy funkcjonariuszami NKWD.
Oburzyło to naszystów, którzy od dziesięciu dni urządzają pikiety pod domem dziennikarza, próbują wtargnąć do jego
mieszkania, grożą. Podrabinek musi się ukrywać.
Wczoraj w jego obronie wystąpiła Panfiłowa, która stwierdziła, że "kampania szczucia" na Podrabinka "zorganizowana przez nieodpowiedzialnych awanturników" jest "bezprawna i amoralna".
Nasi założeni i kierowani przez Wasylija Jakiemienkę, dziś ministra ds. młodzieży, to organizacja wspierająca kiedyś prezydenta, a dziś premiera Władimira Putina. Za ich patrona i głównego ideologa uważany jest Władysław Surkow, zastępca szefa administracji Kremla.
Redaktor naczelny tygodnika "New Times" Jewgienij Albac uważa, że Pamfiłowa cieszy się zaufaniem i przyjaźnią Miedwiediewa i nie mogła wystąpić przeciw młodzieżówce putinowskiej bez wiedzy i zgody prezydenta Miedwiediewa.