Od tygodnia co rusz w okolicach Starego Miasta w Jerozolimie dochodzi do drobnych starć izraelskiej policji z Arabami. Wczoraj w stronę policjantów poleciały kamienie i butelki, a policja odpowiedziała gazem łzawiącym. Kilku Palestyńczyków, w tym były minister Autonomii ds. Jerozolimy Hatim Abd Al-Kadir, trafiło do aresztu.
Muzułmanie burzą się, bo twierdzą, że żydowscy ekstremiści chcą wejść na teren meczetów na Wzgórzu Świątynnym. Z kolei policja tłumaczy, że boi się napadów na ortodoksyjnych Żydów, którzy od wczoraj licznie modlą się pod Ścianą Płaczu z okazji Święta Namiotów. To dlatego wczoraj policja zamknęła wstęp na wzgórze dla mężczyzn poniżej 50. roku życia.
Chociaż we wczorajszych starciach nikt nie został ranny, władze wolą dmuchać na zimne. W starciach tydzień temu rannych zostało 30 osób. Dwa lata temu podobne plotki wywołały duże zamieszki, a 13 lat temu prace budowlane na wzgórzu doprowadziły do walk, w których zginęło 90 osób.
Źródło: Gazeta Wyborcza