http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rosyjscy naukowcy biją na alarm

Wacław Radziwinowicz, Moskwa
2009-10-05, ostatnia aktualizacja 2009-10-05 13:40

Stan nauki w naszym kraju jest tragiczny i grozi jej ostateczna katastrofa - napisali w liście otwartym do prezydenta Dmitrija Miedwiediewa pracujący za granicą rosyjscy uczeni.

19 lutego 2008 r., Izhevsk. Dmitrij Miedwiediew z kałasznikowem.
Fot. ALEXANDER ZEMLIANICHENKO AP
19 lutego 2008 r., Izhevsk. Dmitrij Miedwiediew z kałasznikowem.
W liście podpisanym przez 41 przedstawicieli nauk ścisłych zatrudnionych dziś w renomowanych uniwersytetach i instytutach na Zachodzie czytamy, że jeśli sytuacja się nie zmieni, już wkrótce "w Rosji nie będzie nauki na światowym poziomie".

Uczeni przypominają, że w ZSRR "przez dziesięciolecia tworzono silną bazę naukowo-techniczną" i dobrze działający mechanizm szkolenia kadr. "To właśnie ta baza stanowiła jedyną w swoim rodzaju naukową tkankę naszego społeczeństwa, gwarantowała postęp naukowo-techniczny i w rezultacie niepodległość Rosji. Postępujący rozkład tej tkanki doprowadzi do przerwania pokoleniowej tradycji naszej nauki, regresu na katastrofalną skalę" - napisali.

Rosyjska nauka już dziś nie radzi sobie z zadaniami uznanymi przez państwo za priorytetowe. Rosja włożyła ogromne pieniądze m.in. we własny globalny system nawigacji sputnikowej Glonass, który miał być konkurencją dla amerykańskiego GPS. Miał on zacząć pracować już kilka lat temu, wciąż nie udaje się jednak ani zbudować odbiorników, ani wysłać na orbitę 24 sputników niezbędnych dla pracy systemu.

Jedną wielką porażką jest także balistyczna rakieta Buława zaplanowana jako główna i najbardziej niebezpieczna broń jądrowa kraju. Kolejne próby jej wystrzelenia kończą się niepowodzeniem i nikt nie może powiedzieć, kiedy pocisk, który już miał wejść na uzbrojenie okrętów podwodnych, będzie gotowy.

Uczeni piszą do prezydenta, że nauce rosyjskiej grozi dalsza degradacja, jeśli najlepsi naukowcy nadal będą masowo emigrować z kraju. A ci uciekają, bo nie chcą już pracować za grosze na przestarzałym sprzęcie. Skala ucieczki najlepszych mózgów z Rosji jest rzeczywiście ogromna. W ubiegłym roku rosyjska edycja "Newsweeka" opublikowała listę 50 najlepszych rosyjskich naukowców. Okazało się, że nikt z nich nie mieszka dziś i nie pracuje w ojczyźnie.

Autorzy listu do Miedwiediewa domagają się od prezydenta jak najszybszego opracowania planu ratowania nauki rosyjskiej. Miałby on polegać na zwiększeniu wydatków budżetowych na naukę "do poziomu takiego, jak w krajach zachodnich". Ich zdaniem niezbędne jest też sporządzenie programu wsparcia kierunków badań uznawanych przez państwo za priorytetowe, "tak jak w ZSRR traktowano atomistykę i badanie kosmosu".

Witalij Ginzburg, astrofizyk i laureat Nobla z fizyki w 2003 r., twierdzi, że autorzy listu do prezydenta w zasadzie mają rację. Uważa jednak, że sytuacja nauki nie jest tak zła, jak ją malują. - Rzeczywiście rosyjska nauka nie ma pieniędzy na nic, na wypłaty, na coraz droższy sprzęt, ale wciąż pracują u nas znakomici ludzie, którzy umieliby sobie radzić z najtrudniejszymi zadaniami. Jeszcze nie wszyscy uciekli. Jeszcze - mówi fizyk.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 16 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':