Na miejscu premiera i szefa
MSZ prosiłbym prezydenta, by wstrzymał się z podpisywaniem traktatu z Lizbony. Wcześniej wyciśnijmy z Brukseli ile się da - postuluje w rozmowie z serwisem Newsweek.pl poseł
PiS Zbigniew Girzyński, przeciwnik ratyfikowania tego dokumentu.
Jego zdaniem Polska powinna pójść w ślady Irlandii i zagrać traktatem. -
Irlandia zwlekała z ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego i dobrze na tym wyszła. W zamian za zorganizowanie drugiego referendum uzyskała od Unii Europejskiej szeroko idące ustępstwa prawne, oraz ogromne fundusze na rozwój swojego kraju. Lepiej wziąć przykład z Irlandii i wycisnąć z UE ile się jeszcze da. Dlatego nie powinniśmy od razu podpisywać traktatu - mówi Girzyński w rozmowie z Newsweekiem.
I apeluje, by premier i szef MSZ poprosili prezydenta, by ten wstrzymał się z podpisem. - Do prezydenta mógłby też zaapelować marszałek Sejmu, bo warto pójść śladem Niemiec i przed ratyfikacją traktatu wzmocnić pozycję parlamentu krajowego - przekonuje.
Jednak rzecznik prasowy klubu PiS Mariusz Błaszczak odcina się od słów posła: - To wyłącznie opinia posła Girzyńskiego - mówi. I dodaje: - Klub składa się z posłów, którzy mają różne zdania. Ale dominuje w nim opinia, że prezydent, tak jak wcześniej zapowiadał, szybko zakończy ratyfikację.
Błaszczak przypomina, że PiS traktatem zachwycone nie jest. - Ale skoro został on przyjęty u nas i przez inne kraje UE, nie powinniśmy zwlekać - mówi.
Czy posłowie PiS będą chcieli skarżyć traktat do Trybunału Konstytucyjnego? Girzyński odpowiada Newsweekowi: - Możemy to zrobić dopiero po zakończeniu procedury ratyfikacyjnej.
- Nie było żadnych rozmów na ten temat - ucina Błaszczak.