http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ruszyły negocjacje w sprawie niemieckiego rządu

bart
2009-10-05, ostatnia aktualizacja 2009-10-04 18:46

Chadecy i liberałowie rozpoczynają dziś oficjalnie rozmowy o przyszłym rządzie. - Będą twarde i trudne - zapowiadają.

Angela Merkel po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów
Fot. Franka Bruns AP
Angela Merkel po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów
Niespodziewanie główna batalia ma dotyczyć resortu finansów. Swego ministra chcą mieć liberałowie z FDP, by móc wdrażać zapisane w programie wyborczym hasło obniżki podatków. Kandydatem jest Hermann Otto Solm, skarbnik liberałów i ich czołowy finansowy myśliciel. Ale według mediów Angela Merkel zapowiedziała, że nie spocznie, dopóki nie wywalczy resortu dla CDU. Na ministra finansów przymierza Rolanda Kocha, kojarzonego z konserwatywnym skrzydłem chadecji wieloletniego premiera Hesji. Sytuację komplikują jednak Bawarczycy z CSU, którzy też chcą resortu dla siebie. Spekuluje się, że resort mógłby przejąć Theodor Karl zu Guttenberg, dotychczasowy minister gospodarki. Guttenberg jest jednak kandydatem także do innych resortów, m.in. obrony i MSZ. To młoda gwiazda chadecji, która popularnością dorównuje samej kanclerz Merkel, chadecy nie chcą więc jego talentów marnować.

Zażarta walka o resort finansów trochę dziwi obserwatorów. Do tej pory nie przyciągał on notabli, gdyż Niemcy z zasady nienawidzą swoich ministrów finansów, kojarząc ich z ostrym reżimem podatkowym. Tym razem resort ma kluczowe znaczenie - od jego obsady zależy to, jak będzie wyglądał niemiecki budżet podczas wychodzenia gospodarki z kryzysu. Liberałowie mówią o obniżce podatków kosztem świadczeń socjalnych. Na to prosocjalni chadecy nie bardzo chcą się zgodzić. Co więcej, ludzie Merkel oświadczyli w weekend, że do końca rozpoczętej właśnie kadencji Bundestagu w 2013 r. trzeba zaoszczędzić 40 mld euro. To stawia obniżki podatków pod znakiem zapytania.

Merkel zresztą ogłosiła, że nie zgodzi się też na zmiany w finansowaniu służby zdrowia, nie zlikwiduje wprowadzonej w kilku branżach płacy minimalnej, ani nie doprowadzi do ułatwień w zwalnianiu pracowników. A to były kluczowe elementy programu liberałów. Ich szef Guido Westerwelle nie kryje irytacji, twierdząc, że nie najlepiej wróży to negocjacjom koalicyjnym. Zapowiada, że będzie podczas nich twardy. Chadecy, także ci z Bawarii, mówią to samo.

Jest jasne, że partie zawrą kompromis, choć ostre rozmowy będą trwały przez cały miesiąc. Rząd ma być gotowy na uroczystości 20-lecia upadku muru berlińskiego, które odbędą się 9 listopada.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':