http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Drzewiecki: Jestem niewinny

djt
2009-10-03, ostatnia aktualizacja 2009-10-03 12:14

Nie zamierzałem i nie zamierzam się podawać do dymisji. Wiem, co robiłem. Mam czyste sumienie i to udowodnię. - tak w wywiadzie dla ''Newsweeka'' mówi Mirosław Drzewiecki

Mirosław Drzewiecki
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Mirosław Drzewiecki
Według CBA minister sportu Mirosław Drzewiecki wraz ze Zbigniewem Chlebowski wpływali na powstawanie ustawy o grach losowych forsując rozwiązania, na których skorzystać mieli ich znajomi z branży hazardowej - Ryszard Sobiesiak i Jan Kosek. Chlebowski już został zawieszony w funkcji szefa klubu PO.

W ujawnionych przez "Rzeczpospolitą" zapisów rozmów Chlebowskiego z biznesmenami Mirosław Drzewiecki pojawia się jako "Miro". - Nie wiem, dlaczego Chlebowski mówił to, co mówił. Nie wiem, czy mówił prawdę, czy ściemniał. Ale z tych rozmów wynika jedno - że mieli problem ze mną i z Grzegorzem Schetyną, bo - cytuję - "nie dawaliśmy wsparcia" - komentuje Drzewiecki. Jednocześnie nie zaprzecza znajomości z Ryszardem Sobiesiakiem: - Znamy się od wielu lat, ale to powierzchowna znajomość. Czasami spotykaliśmy przy okazji rozmaitych imprez golfowych. (...) Sobiesiak był u mnie w domu dwukrotnie, ostatni raz 4-6 miesięcy temu. Przywiózł mi kije golfowe i wypytywał, czy w jakimś konkretnym miejscu będziemy mogli wybudować orlika. O nowych opłatach w grach losowych nie rozmawialiśmy.

Sobiesiak naciskał na polityków, by rząd wycofał się z 10-proc. dopłat do hazardu na rozwój sportu. "Blokuję tych dopłat od roku sam". "Na 90 proc. Rysiu, że załatwimy" - mówił biznesmenowi Chlebowski podczas rozmów podsłuchanych przez CBA. Z tych dopłat miały być finansowane m.in. obiekty sportowe wokół Stadionu Narodowego.

30 czerwca Drzewiecki napisał w tej sprawie pismo do wiceministra finansów Jacka Kapicy, w którym wycofał się z pomysłu dopłat. - Napisałem to pismo, bo już wiedziałem od UEFA, że przed Euro 2012 nie możemy zbudować wokół stadionu żadnych innych obiektów sportowych - takie są wymogi bezpieczeństwa. - tłumaczy swoje działania minister sportu i dodaje: - Moje pismo było wyłącznie poinformowaniem Ministerstwa Finansów, że nie trzeba już wprowadzać dopłat na dofinansowanie inwestycji sportowych.

W sierpniu o akcji CBA poinformowany został premier Donald Tusk. Kilka dni później wezwał na spotkanie Drzewieckiego. Po co? - Poprosił mnie, aby przygotował kalendariusz z prac nad ustawą. - mówi Drzewiecki i dodaje, że premier przedstawił całą sprawę tak jakby chodziło o "zbytnie ślimaczenie się prac". Zdaniem opozycji to właśnie podczas tego spotkania mogło dojść do wycieku informacji o akcji CBA.

2 września Mirosław Drzewiecki pisze do Ministerstwa Finansów jeszcze jedno pismo. Tym razem chce aby pozostawiono dopłaty do hazardu i przeznaczono je na wspieranie sportu. Drzewiecki twierdzi, że zrobił to gdyż nie dostał odpowiedzi na pierwsze pismo. - W pierwszym dokumencie poinformowałem, że nie powinny zostać przyjęte dopłaty z przeznaczeniem na inwestycje, a w drugim, że dopłaty mogą zostać przeznaczone na sport. I to cała sprawa.

Dzisiaj Mirosław Drzewiecki ma się wytłumaczyć na konferencji prasowej. Jeśli będzie przekonujący to minister sportu zachowa stanowisko.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':