http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Marek Edelman 1919-2009

Redakcja "Gazety Wyborczej"
2009-10-02, ostatnia aktualizacja 2009-10-03 01:35

Wzasadzie najważniejsze jest życie. A jak już jest życie, to najważniejsza jest wolność. A potem oddaje się życie za wolność. Wtedy już nie wiadomo, co jest najważniejsze

GALERIA ZDJĘĆ
RAPORTY

Zobacz także raport specjalny o Marku Edelmanie



Jeden z dowódców powstania w getcie warszawskim, jeden z nielicznych ocalałych członków Żydowskiej Organizacji Bojowej, jedyny, który pozostał w Polsce. Pytany dlaczego, odpowiadał: "Tutaj pochowany jest mój naród. Zostałem, bo jestem strażnikiem żydowskich grobów"

Marek Edelman nie był jednak w Polsce wyłącznie "strażnikiem żydowskich grobów". Jego powojenna biografia to najlepsza wersja obecności w polskiej historii ostatniego sześćdziesięciolecia. Brał udział w Powstaniu Warszawskim, walczył w Śródmieściu i na Żoliborzu. Mimo że już jako młody chłopak związał się z ruchem socjalistycznym, nigdy nie dał się uwieść komunizmowi. To, że żydowska partia socjalistyczna Bund odrzuciła w 1948 r. propozycję włączenia się do PZPR i samorozwiązała się, to między innymi jego zasługa.

Związany był z demokratyczną opozycją więzami przyjaźni i poczuciem obywatelskiej odpowiedzialności za Polskę. Od samego powstania Komitetu Obrony Robotników we wrześniu 1976 r. był jego współpracownikiem. W 1981 r. został wybrany na delegata na I Zjazd "Solidarności". Internowany 13 grudnia 1981 r., po wyjściu był w Łodzi członkiem podziemnego RKW i animatorem najróżniejszych podziemnych inicjatyw. W Komitecie Obywatelskim przy Lechu Wałęsie przewodniczył komisji współpracy z mniejszościami narodowymi. Przy Okrągłym Stole znalazł się w grupie negocjującej reformę służby zdrowia. W czasie wojny na Bałkanach jeździł z konwojami humanitarnymi do dawnej Jugosławii. W wolnej Polsce nigdy nie zabrakło jego głosu w ważnych sprawach obywatelskich.

Tak wiele śmierci oglądał w tak młodym wieku, że zostać lekarzem i walczyć ze śmiercią wydało mu się jedynym możliwym wyborem. Był lekarzem z prawdziwego zdarzenia, wybitnym diagnostą. Jeszcze dwa lata temu chodził do pracy do Szpitala im. Pirogowa w Łodzi, gdzie prowadził oddział intensywnej opieki medycznej i wyrywał swoich pacjentów śmierci.

Zaraz po wojnie wydał niewielką książeczkę "Getto walczy", rodzaj sprawozdania z udziału Bundu w powstaniu w getcie, "dokument - jak napisała we wstępie Zofia Nałkowska - zbiorowej mocy ducha, ocalonej z największej klęski, jaką znają dzieje narodów". "W zasadzie najważniejsze jest życie. A jak już jest życie, to najważniejsza jest wolność. A potem oddaje się życie za wolność. Wtedy już nie wiadomo, co jest najważniejsze" - takim mottem opatrzył jej wznowienie w wolnej Polsce sam Edelman, człowiek, który ratował życie i walczył o wolność.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    159 głosów

Ostatni akt ACTA

Po zapowiedzi manifestacji w 60 miastach Niemiec w piątek gruchnęła nieoficjalna wiadomość, że niemiecki rząd zrezygnował z podpisania ACTA!

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W sobotę z ''Gazetą'':

  • Wysokie Obcasy