http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Prof. Władysław Bartoszewski wspomina Marka Edelmana

not. wbs
2009-10-02, ostatnia aktualizacja 2009-10-03 00:13

- Dożył pięknych lat, odszedł jako człowiek spełniony, choć cały czas żył ze świadomością tragedii, którą przeżył

Prof. Władysław Bartoszewski
Fot. Albert Zawada / AG Fot.
Prof. Władysław Bartoszewski
Nie chcę mówić, że był niezastąpiony, bo nikt nie jest, ale takich ludzi jak Marek Edelman było niewielu, nawet w Jego środowisku i pokoleniu.

- Moje najważniejsze wspomnienie z Nim pochodzi nie z czasów dramatycznych, lecz z 1993 r. W suwerennej Polsce widziałem, jak wraz z wnukiem składa kwiaty pod pomnikiem Bohaterów Getta. To był piękny skrót losów tego pokolenia.

Jestem jego rówieśnikiem. Nasze pokolenie odchodzi. Ostatni raz widziałem Go w lipcu, na pogrzebie prof. Leszka Kołakowskiego. Siedziałem między Nim a prof. Barbarą Skargą. Gdy kilka dni temu umarła prof. Skarga, zastanawiałem, kto będzie następny.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 16 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':