http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Marek Edelman nie żyje

red.
2009-10-02, ostatnia aktualizacja 2009-10-02 23:03

2 października 2009 r. w Warszawie zmarł Marek Edelman, jeden z przywódców powstania w warszawskim getcie, powstaniec warszawski, lekarz kardiolog i działacz opozycji demokratycznej w PRL

Marek Edelman
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Marek Edelman

Zobacz także raport specjalny o Marku Edelmanie



- Dożył pięknych lat, odszedł jako człowiek spełniony, choć cały czas żył ze świadomością tragedii, którą przeżył. Nie chcę mówić, że był niezastąpiony, bo nikt nie jest, ale takich ludzi jak Marek Edelman było niewielu, nawet w Jego środowisku i pokoleniu - wspomina prof. Władysław Bartoszewski.

- Moje najważniejsze wspomnienie z Nim pochodzi nie z czasów dramatycznych, lecz z 1993 r. W suwerennej Polsce widziałem, jak wraz z wnukiem składa kwiaty pod pomnikiem Bohaterów Getta. To był piękny skrót losów tego pokolenia - mówi Bartoszewski.

Edelman co roku, ostatnio na wózku, w rocznicę powstania w getcie składał kwiaty przed pomnikiem Bohaterów Getta. Był doktorem honoris causa wielu uczelni, m.in. uniwersytetu w Yale i Universite Libre w Brukseli. Honorowy obywatel Łodzi. Kawaler najwyższego polskiego odznaczenia - Orderu Orła Białego.

Bartoszewski: - Jestem jego rówieśnikiem. Nasze pokolenie odchodzi. Ostatni raz widziałem Go w lipcu, na pogrzebie prof. Leszka Kołakowskiego. Siedziałem między Nim a prof. Barbarą Skargą. Gdy kilka dni temu umarła prof. Skarga, zastanawiałem, kto będzie następny.

Zobacz galerię: Marek Edelman na zdjęciach



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2
Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':