Premier zdecydował o tym wieczorem, po kilkugodzinnej rozmowie w gronie najbliższych współpracowników. Drzewiecki również do nich należy - od lat jest skarbnikiem PO. Razem z Tuskiem, wicepremierem Grzegorzem Schetyną, szefem gabinetu premiera Sławomirem Nowakiem i rzecznikiem rządu Pawłem Grasiem wspólnie tworzą polityczne scenariusze, razem też spędzają wieczory, oglądając mecze i popijając
wino.
Na wczorajszym spotkaniu dwór Tuska był w komplecie. Dołączył też szef kancelarii premiera Tomasz Arabski.
Tusk ściągnął Drzewieckiego z urlopu w
USA. Minister sportu dotarł do kancelarii premiera po południu. Wjechał tylną bramą, tak by ominąć dziennikarzy.
- Zostaje - potwierdził po godzinie 20 nasze informacje ważny polityk z władz PO.
- Ale jest warunek. Drzewiecki musi wytłumaczyć się dziennikarzom na konferencji prasowej ze swojego udziału w hazardowym lobbingu. Jeśli przekona opinię publiczną, będzie dobrze. Jeśli pójdzie mu źle, jak w czwartek szefowi klubu PO Zbigniewowi Chlebowskiemu, wszystko jest możliwe - usłyszeliśmy od innej osoby z otoczenia Tuska. Konferencja prasowa ma być dziś w południe.
Na czwartkowym posiedzeniu zarządu PO Chlebowski zawiesił swoją funkcję szefa klubu Platformy i oświadczył, że rezygnuje z szefowania sejmowej komisji finansów.
Golf, Drzewiecki i CBA Według CBA Chlebowski z Drzewieckim pomagali swoim kolegom z branży hazardowej - Ryszardowi Sobiesiakowi i Janowi Koskowi - we wprowadzaniu korzystnych zapisów do projektu ustawy o grach losowych. Rozmawiali z nimi wiele razy. Drzewiecki grywa też w golfa ze skazanym za korupcję Sobiesiakiem. W maju 2009 r. gościł biznesmena w swoim domu w Łodzi.
Sobiesiak naciskał na polityków, by rząd wycofał się z 10-proc. dopłat do hazardu na rozwój sportu. "Blokuję tych dopłat od roku sam". "Na 90 proc. Rysiu, że załatwimy" - mówił biznesmenowi Chlebowski podczas rozmów podsłuchanych przez CBA.
Tusk dowiedział się o sprawie 12 sierpnia od szefa CBA. Dwa dni później spotkał się z Mariuszem Kamińskim i ustalili, że najważniejsze jest "ochronić ustawę przed lobbingiem". Według premiera nie było wtedy mowy o tym, by zawiadomić prokuraturę o przestępstwie.
Rola Drzewieckiego w sprawie hazardowego lobbingu jest znacząca.
- Z podsłuchanych rozmów wynika, że po majowym spotkaniu u ministra Sobiesiak mówi Koskowi: "Trzeba przygotować plan i przekazać go człowiekowi Mirka, który to poprowadzi".
- 30 czerwca Drzewiecki wysyła pismo do Ministerstwa Finansów, w którym wycofuje się z dopłat.
- Gdy 19 sierpnia Tusk wzywa do siebie Drzewieckiego i pyta, dlaczego zmienił stanowisko w sprawie dopłat, minister zarządza kontrolę w resorcie. Ale nie kieruje sprawy do prokuratury mimo sugestii
ABW.
- 2 września Drzewiecki robi kolejną woltę i wysyła pismo do Ministerstwa Finansów, żeby wprowadzić dopłaty.
Kolejną niewiadomą jest to, dlaczego minister sportu obiecał załatwić pracę córce Sobiesiaka. Najpierw miała zostać wicedyrektorem Narodowego Centrum Sportu. Potem - jak twierdzi "Rz" - Sobiesiak miał powiedzieć szefowi gabinetu Drzewieckiego: "Mirek proponował dla córki coś poza resortem, jakąś firmę turystyczną". Padło na Totalizator Sportowy.
Córka Sobiesiaka wycofała się z konkursu do zarządu spółki pod koniec sierpnia, bo - jak mówił Sobiesiak - "tam KGB, CBA...".
Mało kto wierzył w dymisję Tusk tłumaczył wczoraj, że po otrzymaniu informacji od szefa CBA mógł tylko prosić swoich ministrów i szefa klubu PO o wyjaśnienia dotyczące procesu legislacji. Bo materiały przekazane mu przez CBA były objęte tajemnicą państwową. Wczoraj Drzewiecki miał odnieść się do zarzutów "Rzeczpospolitej". - Wtedy ocenię, na ile może dalej pełnić swoją funkcję w rządzie, a PO, na ile w partii - mówił w południe dziennikarzom Tusk.
Ostatnio Drzewiecki podpadł premierowi, gdy w kryzysie pozwolił, by szefowie spółki 2012 dostali po 100 tys. premii. Lecz w PO mało kto wierzy, że Tusk go zdymisjonuje.