http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Drzewiecki (na razie) zostaje

Renata Grochal
2009-10-03, ostatnia aktualizacja 2009-10-03 11:57

Zamieszany w hazardowy lobbing minister sportu Mirosław Drzewiecki zostaje na stanowisku - dowiedziała się "Gazeta". Taka decyzja zapadła na wczorajszym spotkaniu najbliższych współpracowników Tuska z udziałem Drzewieckiego

Premier Donald Tusk i marszałek Sejmu Bronisław Komorowski wyruszają na spotkanie z Lechem Kaczyńskim
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Premier Donald Tusk i marszałek Sejmu Bronisław Komorowski wyruszają na...
SERWISY
Premier zdecydował o tym wieczorem, po kilkugodzinnej rozmowie w gronie najbliższych współpracowników. Drzewiecki również do nich należy - od lat jest skarbnikiem PO. Razem z Tuskiem, wicepremierem Grzegorzem Schetyną, szefem gabinetu premiera Sławomirem Nowakiem i rzecznikiem rządu Pawłem Grasiem wspólnie tworzą polityczne scenariusze, razem też spędzają wieczory, oglądając mecze i popijając wino.

Na wczorajszym spotkaniu dwór Tuska był w komplecie. Dołączył też szef kancelarii premiera Tomasz Arabski.

Tusk ściągnął Drzewieckiego z urlopu w USA. Minister sportu dotarł do kancelarii premiera po południu. Wjechał tylną bramą, tak by ominąć dziennikarzy.

- Zostaje - potwierdził po godzinie 20 nasze informacje ważny polityk z władz PO.

- Ale jest warunek. Drzewiecki musi wytłumaczyć się dziennikarzom na konferencji prasowej ze swojego udziału w hazardowym lobbingu. Jeśli przekona opinię publiczną, będzie dobrze. Jeśli pójdzie mu źle, jak w czwartek szefowi klubu PO Zbigniewowi Chlebowskiemu, wszystko jest możliwe - usłyszeliśmy od innej osoby z otoczenia Tuska. Konferencja prasowa ma być dziś w południe.

Na czwartkowym posiedzeniu zarządu PO Chlebowski zawiesił swoją funkcję szefa klubu Platformy i oświadczył, że rezygnuje z szefowania sejmowej komisji finansów.

Golf, Drzewiecki i CBA

Według CBA Chlebowski z Drzewieckim pomagali swoim kolegom z branży hazardowej - Ryszardowi Sobiesiakowi i Janowi Koskowi - we wprowadzaniu korzystnych zapisów do projektu ustawy o grach losowych. Rozmawiali z nimi wiele razy. Drzewiecki grywa też w golfa ze skazanym za korupcję Sobiesiakiem. W maju 2009 r. gościł biznesmena w swoim domu w Łodzi.

Sobiesiak naciskał na polityków, by rząd wycofał się z 10-proc. dopłat do hazardu na rozwój sportu. "Blokuję tych dopłat od roku sam". "Na 90 proc. Rysiu, że załatwimy" - mówił biznesmenowi Chlebowski podczas rozmów podsłuchanych przez CBA.

Tusk dowiedział się o sprawie 12 sierpnia od szefa CBA. Dwa dni później spotkał się z Mariuszem Kamińskim i ustalili, że najważniejsze jest "ochronić ustawę przed lobbingiem". Według premiera nie było wtedy mowy o tym, by zawiadomić prokuraturę o przestępstwie.

Rola Drzewieckiego w sprawie hazardowego lobbingu jest znacząca.

- Z podsłuchanych rozmów wynika, że po majowym spotkaniu u ministra Sobiesiak mówi Koskowi: "Trzeba przygotować plan i przekazać go człowiekowi Mirka, który to poprowadzi".

- 30 czerwca Drzewiecki wysyła pismo do Ministerstwa Finansów, w którym wycofuje się z dopłat.

- Gdy 19 sierpnia Tusk wzywa do siebie Drzewieckiego i pyta, dlaczego zmienił stanowisko w sprawie dopłat, minister zarządza kontrolę w resorcie. Ale nie kieruje sprawy do prokuratury mimo sugestii ABW.

- 2 września Drzewiecki robi kolejną woltę i wysyła pismo do Ministerstwa Finansów, żeby wprowadzić dopłaty.

Kolejną niewiadomą jest to, dlaczego minister sportu obiecał załatwić pracę córce Sobiesiaka. Najpierw miała zostać wicedyrektorem Narodowego Centrum Sportu. Potem - jak twierdzi "Rz" - Sobiesiak miał powiedzieć szefowi gabinetu Drzewieckiego: "Mirek proponował dla córki coś poza resortem, jakąś firmę turystyczną". Padło na Totalizator Sportowy.

Córka Sobiesiaka wycofała się z konkursu do zarządu spółki pod koniec sierpnia, bo - jak mówił Sobiesiak - "tam KGB, CBA...".

Mało kto wierzył w dymisję

Tusk tłumaczył wczoraj, że po otrzymaniu informacji od szefa CBA mógł tylko prosić swoich ministrów i szefa klubu PO o wyjaśnienia dotyczące procesu legislacji. Bo materiały przekazane mu przez CBA były objęte tajemnicą państwową. Wczoraj Drzewiecki miał odnieść się do zarzutów "Rzeczpospolitej". - Wtedy ocenię, na ile może dalej pełnić swoją funkcję w rządzie, a PO, na ile w partii - mówił w południe dziennikarzom Tusk.

Ostatnio Drzewiecki podpadł premierowi, gdy w kryzysie pozwolił, by szefowie spółki 2012 dostali po 100 tys. premii. Lecz w PO mało kto wierzy, że Tusk go zdymisjonuje.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':