http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Tusk: Chlebowski na aut

Renata Grochal
2009-10-02, ostatnia aktualizacja 2009-10-02 07:47

Premier jest wściekły na szefa klubu PO. Już kiedyś uprzedzał go, że jak jeszcze raz zajmie się sprawą hazardu, to będzie jego koniec - mówi nam osoba z otoczenia Donalda Tuska

- Nie stwierdziłem, by doszło do naruszenia prawa czy popełnienia przestępstwa
- mówił wczoraj premier Donald Tusk na konferencji prasowej
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
- Nie stwierdziłem, by doszło do naruszenia prawa czy popełnienia...
"Blokuję sprawę tych dopłat od roku sam". "Na 90 proc., Rysiu, że załatwimy". "Miro i Grześ" nie dają wsparcia - to cytaty z ujawnionych wczoraj przez "Rzeczpospolitą" stenogramów podsłuchanych przez CBA rozmów szefa klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego z Ryszardem Sobiesiakiem. Ten potentat z branży hazardowej chciał, by z projektu ustawy o grach losowych zniknął zapis o 10-proc. dopłatach od bukmacherów, kasyn i firm mających automaty w knajpach.

Ustawą zajmuje się Ministerstwo Finansów, ale w Sejmie - jako szef klubu PO i przewodniczący komisji finansów - pilotowałby ją Chlebowski.

Prace nad nią trwały ponad rok. W sierpniu premier Donald Tusk został poinformowany przez szefa CBA Mariusza Kamińskiego, że zmiany w ustawie mogą spowodować straty skarbu państwa - ponad 400 mln rocznie. Ze stenogramów rozmów wynika, że zaraz potem przedsiębiorcy przestali rozmawiać przez telefon o tej sprawie.

Chlebowski wraca do gier

Premier Tusk zwołał wczoraj kilkugodzinną naradę z najbliższymi współpracownikami. Kazał ściągnąć do Polski wicepremiera Grzegorza Schetynę (z Holandii) i ministra sportu Mirosława Drzewieckiego (z urlopu w USA). - Był wściekły. Wie, że ta sprawa może nam bardzo zaszkodzić - opowiada "Gazecie" osoba z otoczenia premiera. - Dostał szału, że Chlebowski znowu zajmuje się sprawą hazardu.

W 2003 r. politycy SLD zarzucili Chlebowskiemu lobbowanie na rzecz firm hazardowych. Miał zgłosić poprawkę do ustawy zmniejszającą podatek od automatu do gry z 200 do 50 euro. - Tusk mu cudem uratował wtedy łeb. Mówił, że jak jeszcze raz się będzie kręcił wokół hazardu, to będzie jego koniec - opowiada nasz rozmówca.

Na godz. 14 konferencję zwołał Chlebowski. Był bardzo zdenerwowany, co chwilę ocierał pot. Przyznał, że rozmowy z Sobiesiakiem były "niefortunne", ale - zapewniał - nie ma mowy o złamaniu prawa.

Czy Grześ i Miro to Schetyna i Drzewiecki? - pytali dziennikarze. Chlebowski mówił, że nie pamięta kontekstu rozmowy, ale "w klubie ma wielu kolegów o tych imionach".

Na koniec dodał, że jest gotów oddać się do dyspozycji zarządu PO i prezydium klubu.

Chlebowski zapewniał, że Sobiesiak ani Jan Kosek nie sponsorowali jego kampanii ani PO (rozmowa poniżej). Ale według TVN 24 Sobiesiak przekazał na PO 10 tys. zł. "Rzeczpospolita" dodaje, że Kosek z żoną dali 18 tys. zł.

Tusk broni Drzewieckiego

Dwie i pół godziny później konferencję zwołał Tusk. Mówił, że informację o sprawie dostał od szefa CBA 12 sierpnia. Dwa dni później spotkał się z nim i ustalili, że najważniejsze to "ochronić" ustawę przed lobbingiem. Według Tuska nie było wtedy mowy o tym, by zawiadomić prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i przekazać jej materiały z podsłuchów.

Zresztą stenogramów publikowanych w "Rz" - co ujawnia prokurator krajowy Edward Zalewski - prokuratura do wczoraj nie dostała. Dlatego nie zaczęła nawet sprawdzać zawiadomienia o przestępstwie z CBA. - Prokurator okręgowy w Warszawie zażądał od CBA uzupełnienia tych materiałów - mówił na konferencji prasowej prok. Zalewski. Dodał, że Kamiński naruszył ustawę o CBA, która obliguje go do przekazania wraz z zawiadomieniem tajnych materiałów operacyjnych.

- Żaden interes ekonomiczny państwa nie jest zagrożony - zapewniał wczoraj Tusk o pracach nad ustawą o grach. - Zwróciłem się też do szefa CBA o ocenę działań ministra sportu. Nie stwierdziłem, by doszło do naruszenia prawa czy popełnienia przestępstwa. Nie ma żadnego wskazania, by minister sportu działał na korzyść branży hazardowej - powiedział premier. I dodał, że nie ma mowy o dymisji Drzewieckiego.

Tusk wielokrotnie zastrzegał, że chce, żeby sprawę ustawy hazardowej do końca wyjaśniało CBA i prokuratura. Podkreślał, że zależało mu na tym, by utrzymywać Kamińskiego na stanowisku szefa CBA, "dla celów prewencyjnych".

Na wieczór zwołał zarząd PO. - Będę proponował, aby do czasu wyjaśnienia sprawy Chlebowski nie pełnił funkcji szefa klubu PO ani przewodniczącego komisji finansów. Od osoby na tak ważnym stanowisku można oczekiwać przestrzegania pewnych standardów. Mimo że ani prokuratura, ani ja w jego zachowaniu nie dopatrzyliśmy się przestępstwa, to uważam, że jego zachowanie było niewłaściwe - podkreślił Tusk.

Chlebowski spodziewał się tego. Wcześniej Wyborczej.pl powiedział, że w przyszłym tygodniu zrezygnuje z szefowania komisji finansów. I z funkcji szefa klubu - jeśli tego będzie chciał zarząd PO.

Do gry wchodzi prezydent i opozycja

Lech Kaczyński chce dziś o 11 spotkać się w Belwederze w sprawie "afery hazardowej". Mieliby w nim uczestniczyć marszałkowie i wicemarszałkowie Sejmu i Senatu, premier i minister sprawiedliwości.

Wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski zapowiedział, że do prezydenta nie pójdzie. Sprawę ocenił jako "polityczną awanturę". Podobnie marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. - Ja do Rady Gabinetowej nie należę, a z Rady Bezpieczeństwa Państwa zostałem przez pana prezydenta odwołany, więc nie widzę konieczności spotkania się z nim - stwierdził Borusewicz.

Przyjdzie za to Tusk.

Opozycja wczoraj od rana żądała. SLD - komisji śledczej i odwołania: Chlebowskiego, Drzewieckiego oraz ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumy (bo rano w Radiu ZET stwierdził, że w materiałach CBA nie ma żadnego dowodu na to, że Chlebowski popełnił przestępstwo, czym jako prokurator generalny mógł wpływać na podwładnych).

A prezes PiS Jarosław Kaczyński obwieścił: - To też sprawa Donalda Tuska! I jeszcze: - Jest informacja do premiera, a zaraz po tym ci, którzy byli rozpracowywani, zorientowali się, że są rozpracowywani. To przypomina aferę starachowicką. Tamta zakończyła się karą trzech lat więzienia.

Wiceszef MSWiA Zbigniew Sobotka z SLD został skazany na 3,5 roku za przekazanie tajnych informacji o planowanej akcji policji. - A chodziło o to samo: przeciek dotyczący działalności operacyjnej - mówił Kaczyński.

Tusk sugestie o przecieku nazwał upolitycznianiem sprawy. - To, że prezes PiS czy jego partnerzy rozpoczęli taką wielką kampanię, frontalny atak na PO, uważam za niedopuszczalne nadużywanie CBA i materiałów ze sprawy.

Współpraca Dominik Uhlig, Paweł Wroński, wrób

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':