Fuzja
MSZ i Urzędu Komitetu Integracji, o której dyskutowano od ponad półtora roku, stała się faktem. To największa rewolucja w administracji, jeśli chodzi o politykę europejską od powstania UKIE w 1996 r. I jednocześnie skok na głęboką wodę, bo nie wiadomo, czy nowy resort dotrze się do połowy 2011 r., kiedy Polska ma przejąć stery UE.
Odliczanie już się zaczęło - ustawa o Komitecie ds. Europejskich, która przewiduje m.in. rozwiązanie UKIE i Komitetu Integracji Europejskiej, została właśnie wydrukowana w Monitorze Ustaw. 1 stycznia 2010 r. szef UKIE Mikołaj Dowgielewicz stanie się formalnie ministrem ds. europejskich i sekretarzem stanu w MSZ.
Koordynacja polityki europejskiej Polski znajdzie się w rękach ministrów Sikorskiego i Dowgielewicza. Ten drugi stanie na czele nowo powołanego ciała - Komitetu ds. Europejskich. To tu będą zapadały kluczowe decyzje w sprawie UE, tu będą też ustalane stanowiska Polski w różnych konkretnych sprawach, np. na temat szczytu UE czy spotkania ministrów UE w Brukseli.
W skład Komitetu wchodzić będą wiceministrowie poszczególnych resortów, szef kancelarii premiera bądź osoba przez niego wyznaczona. W superważnych sprawach obradom komitetu może przewodniczyć premier. - Komitet odciąży rząd od rzeczy technicznych - zapewnia Sikorski.
Jaka będzie struktura i
budżet nowego MSZ, jeszcze nie wiadomo. Minister Dowgielewicz zapewnia, że połączenie UKIE z MSZ oznaczać będzie oszczędności (zamiast dwóch księgowości i kadr będzie jedna), ale też redukcję etatów. Ci pracownicy UKIE, którzy będą chcieli przejść do służby zagranicznej, będą mieli na to trzy lata. Wiadomo już, że część z nich, np. prawnicy, pozostanie w "cywilu".