http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Szwedo: Po pierwsze, kasa, misiu

Rozmawiała Agnieszka Kublik
2009-10-02, ostatnia aktualizacja 2009-10-01 20:09

Koniec wojny o TVP. Farfał po niekorzystnej dla siebie decyzji sądu kapituluje. Koalicja SLD-PiS ma telewizję publiczną

Bogusław Szwedo, p.o. prezesa TVP
Fot. Fot . Albert Zawada / Agencja Gazeta
Bogusław Szwedo, p.o. prezesa TVP
Nowy p.o. prezesa TVP Bogusław Szwedo przejął wczoraj spółkę z rąk odwołanego prezesa Piotra Farfała. Przejęcie odbyło się bez zgrzytów. Prezes Szwedo mógł wejść do gmachu przy Woronicza już z samego rana. Już wtedy było jasne, że w środę KRS się pomylił, twierdząc, że TVP ma dwóch prezesów: i Farfała, i Szwedę. Nie ma. Telewizją zarządza dwuosobowy tymczasowy zarząd: Szwedo jako p.o. prezesa (na trzy miesiące) i Małgorzata Wiśnicka-Hińcza (z rekomendacji lewicy). Nowy zarząd ma przepustkę i pieczątkę. Wczoraj zajął się przede wszystkim badaniem stanu finansów spółki.

Agnieszka Kublik: Janusz Palikot mówił niedawno o zmianie prezesa telewizji publicznej, że jeden gangster zastąpi drugiego. Jest pan gangsterem PiS-u?

Bogusław Szwedo: Trzeba mieć wzgląd na specyficzny język posła Palikota. Ja gangsterem nie jestem. Jestem uczciwym człowiekiem i jako uczciwy stąd wyjdę po trzech miesiącach. To tylko taka retoryka.

Nie do końca. Jemu chodziło o to, że pan telewizję posiądzie dla PiS-u, tak jak wcześniej Farfał miał ją dla Romana Giertycha i jego środowiska skrajnej prawicy.

- Nie jestem tu dla PiS-u.

Ma pan prawicowe poglądy. To nie ma znaczenia?

- Nie, będę się starał robić uczciwą, politycznie neutralną telewizję. Ja pochodzę z lokalnego radia, przez 17 lat nie zdarzyło mi się nigdy uczestniczyć w redagowaniu informacji.

Ale poprzedni PiS-owscy prezesi Bronisław Wildstein czy Andrzej Urbański robili politycznie zaangażowaną telewizję, pro-PiS-owską. Zwłaszcza za Urbańskiego telewizja stała się tubą PiS-u przed wyborami parlamentarnymi w 2007 r. A pan był wtedy członkiem rady nadzorczej.

- Zdarzały się takie przypadki.

To nie były przypadki, tylko przemyślana strategia wyborcza PiS-u, częścią której była telewizja publiczna.

- Rada nadzorcza nie ma nic do gadania w sprawie programu. Mogę zadeklarować, że żadnego ręcznego sterowania "Wiadomościami" nie będzie. Od dziennikarzy wymagam rzetelnego przedstawiania faktów.

Ostatnio rzetelnie nie było. Jako jedyna stacja słowem nie wspomniała o wojnie o TVP, o tym, że Farfał pana na Woronicza nie wpuścił.

- Przez ostatnie dwa tygodnie był w TVP zapis na mnie. Ale się tym nie przejmuję.

Co z Janem Pińskim, szefem Agencji Informacji, odpowiedzialnym za propagowanie Libertasa przed wyborami do Parlamentu Europejskiego? Była nawet cenzura, bo nie wolno było publikować wyników sondaży, bo w nich Libertas balansował wokół zera.

- Pamiętam to. Piński złamał wszelkie zasady rzetelności dziennikarskiej, dymisję ma jak w banku, on już nie może kierować programami informacyjnymi.

Czy razem z Pińskim "polecą" inni, jego zastępcy, wydawcy?

- Wyznaję zasadę "rękę każ, nie miecz", ale wiem, że sam Piński nie mógł manipulować "Wiadomościami", musiał mieć wspólników.

Czy odwoła pan także dyrektorów anten? Tomasza Rudomina? Krzysztofa Nowaka?

- Jeszcze o tym nie myślałem. Rudomino to mój przyjaciel, dziwnie odczułem jego woltę w grudniu zeszłego roku, gdy razem z Farfałem rządził telewizją. Powiedziałem mu to. Muszę z nim odbyć męską rozmowę. Nie jestem mściwy, ale nie będę ukrywał, że mam dylemat.

A pana Nowaka nie znam, nie podjąłem żadnej decyzji.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':