http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Więzienie dla Polańskiego?

Marcin Bosacki, Waszyngton
2009-10-02, ostatnia aktualizacja 2010-08-13 01:08

Romana Polańskiego może czekać w USA ciężki wyrok za seks z dziewczynką w 1977 r., bo nastawienie do przestępców seksualnych w Ameryce od tego czasu mocno się zaostrzyło - uważa wielu ekspertów.

20 maja 1977 r. Roman Polański i jego adwokat (z lewej) wychodzą z sądu
w Santa Monica po wstępnym przesłuchaniu
Fot. STAFF REUTERS
20 maja 1977 r. Roman Polański i jego adwokat (z lewej) wychodzą z sądu w...
- Elita hollywoodzka, która broni Polańskiego, powinna zmienić swe stanowisko - powiedział w wywiadzie radiowym Bill Bratton, szef policji w Los Angeles. - Trzeba go tu sprowadzić i wtrącić do lochu na 20 lat. Według dzisiejszych przepisów upicie 13-latki i sodomię czyli stosunek analny z dziewczynką to minimum 18, 20 lat.

Jak mówi mediom w USA wielu ekspertów, stosunek do przestępstw seksualnych, zwłaszcza gdy ofiarami są dzieci, przez ostatnie 30 lat bardzo się zmienił - z powodu licznych procesów o pedofilię, w tym księży i pastorów. Momentem przełomowym był sławny proces o gwałt i zabójstwo siedmiolatki z New Jersey przez mężczyznę wcześniej już skazanego za przestępstwo seksualne. - Gdy widzi się takie rzeczy, trudno sprzeciwiać się najsurowszym wyrokom - mówi agencji Reuters Tania Tetlow, profesor prawa z Uniwersytetu Tulane.

Niektóre stany z południa USA chciały nawet wprowadzić karę śmierci za gwałt na nieletnich (sprzeciwił się temu sąd najwyższy), większość wprowadziła obowiązkową wysoką karę minimalną za takie przestępstwo. Za gwałt lub sodomię z podaniem środka odurzającego nieletniej, co pierwotnie zarzucano w 1977 r. Polańskiemu, groziłoby dziś w Kalifornii co najmniej 15 lat więzienia. Jednak, jak uważają eksperci, zatrzymanemu tydzień temu w Szwajcarii i czekającemu na ekstradycję do USA reżyserowi to prawdopodobnie nie grozi.

Z tych najcięższych zarzutów w 1977 r. wycofała się prokuratura, gdyż - wraz z sędzią Laurence'em Rittenbandem - poszła na ugodę z Polańskim. Ten, w zamian za przyznanie się tylko do jednego zarzutu - nielegalnego stosunku z nieletnią - miał odsiedzieć 90 dni w areszcie na obserwacji psychiatrycznej. Jednak gdy psychiatrzy zwolnili reżysera po 42 dniach, sędzia podobno znów zaczął myśleć o poważniejszych zarzutach i większej karze (za gwałt na nieletniej groziło nawet 50 lat, choć kary minimalnej wówczas nie było). Wówczas Polański - na początku 1978 r. - uciekł do Francji.

- Być może Polański był gwałcicielem, a dziś czekałby go za to dużo surowszy wyrok, ale rzeczywistość jest taka, że przyznał się i skazano go tylko za nielegalny stosunek z nieletnią - mówi agencji AP Stan Goldman, profesor prawa z Uniwersytetu Loyola. Większość ekspertów zgadza się, że prokuraturze lub sądowi będzie ciężko ten stan prawny zmienić i Polański zapewne nie zostanie skazany za gwałt.

Obronę reżysera spotkał jednak wczoraj bardzo poważny cios. Przez ostatni rok wnioskowała ona, by sprawę przeciw Polańskiemu w ogóle zamknąć z powodu matactw sędziego Rittenbanda w latach 1977-78. Głównym świadkiem na obronę tej tezy był emerytowany prokurator David Wells, który 30 lat temu przysłuchiwał się procesowi. W głośnym filmie dokumentalnym o Polańskim sprzed roku powiedział on, że po odsiedzeniu przez reżysera w areszcie tylko 42 dni to za jego radą sędzia Rittenband chciał zerwać umowę i skazać Polańskiego na ciężki wyrok. Byłoby to naruszeniem przepisów - Rittenband nie mógł konsultować wyroków z nikim poza prokuratorami prowadzącymi sprawę, a Wells takim nie był.

W środę Wells oświadczył, że na potrzeby filmu całą historię zmyślił, "by to wszystko lepiej wyglądało". - Mówiąc wprost: w filmie kłamałem, bardzo się tego wstydzę - powiedział Wells. To wytrąca obronie Polańskiego ważki argument, bo Wells oświadczył, że przed sądem zezna, iż Rittenband, dziś już nieżyjący, nigdy z nim o wysokości wyroku nie rozmawiał.

Z bezwzględnego poparcia dla reżysera powoli wycofuje się też francuski rząd (Polański ma obywatelstwo Francji). - Fakt, że jest się wielkim reżyserem filmowym czy słynną osobą, nie stawia nikogo ponad prawem - stwierdził wczoraj minister kultury Frederic Mitterrand. Dodał jednak, że w USA "są obawy związane z niewiarygodnym linczem, któremu media poddały 30 lat temu" reżysera. Z kolei rzecznik rządu Luc Chatel powiedział: - Jesteśmy świadkami procedury sądowej w poważnej sprawie, dotyczącej gwałtu na osobie nieletniej, i w tym postępowaniu amerykański i szwajcarski wymiar sprawiedliwości robią, co do nich należy. Można jednak zrozumieć emocje wywołane późnym zatrzymaniem, trzydzieści lat po wydarzeniach, i metodą tego zatrzymania.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 234 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    61 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':